Główne Menu

Zwolnij. Życie w rytmie slow life

Slow fashion, slow food, a teraz slow life.  Szukasz kolejnego sposobu na oszczędzanie? Zwolnij! Ruchy slow promują życie bardziej świadome, w którym lepiej poznamy samego siebie, swoje potrzeby oraz będziemy wybierać dobre gatunkowo i jakościowo produkty, wystrzegając się zakupów pod wpływem chwili. Jeśli zatem chcesz podreperować swoją sytuację finansową…po prostu wrzuć na luz 🙂  

 W ostatnich artykułach wspomnieliśmy o filozofii zero waste, eco-drivingu, freeganizmie czy o czynniku latte. Czym więc jest kolejny światowy trend i w jaki sposób może przełożyć się na ograniczenie wydatków? Odpowiedź znajdziecie poniżej 😀  

Zwolnij! 

Rozlazły, ociężały, niemrawy. To wyrazy bliskoznaczne słowa powolny. Czy chcemy być powolni w takim wydaniu? Chyba niekoniecznie. Jeśli jednak powolność rozszerzymy na naszą otwartość na otoczenie, uważność czy refleksyjność – to już zaczyna być to kusząca propozycja. A jeśli dodamy do tego jeszcze relację z innymi ludźmi, pracę, kulturę czy jedzenie? Kiwacie głową, że tak? To zapraszamy do zapoznania  się z nowym, nietypowym ruchem 😉

Slow life to coraz popularniejszy trend na ograniczenie konsumpcjonizmu i kupowania produktów, których tak naprawdę wcale nie potrzebujemy. Wszystko sprowadza się bowiem do pędu codziennego życia. Czy zdarza się Wam omyłkowo wrzucić łyżeczkę po jogurcie do kosza, a puste pudełko do zlewu? Czy odpoczywacie z poczuciem winy, że w kolejce czeka mnóstwo obowiązków? Dzisiejsza pogoń za pracą czy bezmyślne robienie zakupów, wydaje się być tymczasowe, bo kiedyś nastąpi taki dzień, w którym zaczniemy czerpać z życia to, co najlepsze. Ale to właśnie zwykłe dni decydują o tym, jak przeżywamy swoje życie. 

Wyobraź sobie, że masz czas na odpoczynek, na spacer, na pogłaskanie psa, a nawet na kilkudniową wycieczkę. Możesz sobie pozwolić na przerwę i wolny dzień. Nie odkładaj życia na potem. Odpowiedzią na ten ciągły pośpiech jest właśnie slow life, czyli życie we własnym tempie. Co to znaczy w praktyce? 

Pewnie myślicie, że jest to kolejna wymyślona filozofia z nierealnym spojrzeniem na współczesny świat, która nakazuje rzucić wszystko i wyjechać na bezludną wyspę….Bez obaw – nie musicie przeprowadzać się w dzicz, z dala od miejskiego zgiełku i technologii, by żyć w rytmie slow. W jej filozofii chodzi przede wszystkim o odnalezienie właściwego balansu między własnymi potrzebami, a odgrywaną przez nas rolą społeczną czy statusem posiadania. A więc planuj wypoczynek, wyznaczaj priorytety, próbuj nowych rzeczy, znajdź czas na codzienne rytuały! Wiemy, że życie we własnym tempie jest nie lada sztuką, ale jest to możliwe do zrealizowania. 

Pewnie myślisz, że to banał, ale zanim z góry skreślisz ideę slow life, daj jej jeszcze szansę 🙂  

Slow life, to nowa moda? 

Zapewne wielu z Was zadaje sobie pytanie, czy nie jest to kolejna moda, która przyszła z Zachodu, na to jak być cool i trendy. Przecież starsze pokolenia doskonale wiedziały, jak cieszyć się chwilą, korzystać z darów natury, tworzyć i naprawiać własne rzeczy, zamiast kupować nowe. 

Chodzi przede wszystkim o to, że slow jest odpowiedzią na nasze potrzeby i pędzącą informatyzację wielu dziedzin życia. Obecnie, jak nigdy wcześniej – żyjemy w sieci, możemy porozmawiać i zobaczyć kogoś, kto znajduje się po drugiej stronie półkuli, porozumiewamy się za pomocą smartfonów i komunikatorów, często też oceniamy wartość naszej pracy poprzez pryzmat lajków na Facebooku czy Instagramie. 

Dlatego bycie slow to potrzeba zatrzymania się na chwilę. Bo przecież chcemy zauważyć uśmiech dziecka, a nie oglądać jego zdjęcie na portalu społecznościowym. Chcemy autentyczności, a nie wyidealizowanych obrazków z Instagrama, podrasowanych w Photoshopie. A w dodatku rzeczy, które kupujemy, tak szybko wychodzą z mody, że w kolejnym sezonie jesteśmy już vintage i oldschoolowi…. 

Wynikiem tego pędu jest niezgoda na przesyt technologiczny, nadążaniem za nowymi trendami oraz nieustannym dążeniem do bycia lepszym. A odpowiedzią na to jest właśnie slow life! 🙂  

Slow life, a sztuka oszczędzania 

Przejdźmy zatem do najważniejszej rzeczy, czyli do związku, jaki ma slow life, z naszym domowym budżetem. Głównym założeniem tej koncepcji jest przede wszystkim ograniczenie konsumpcjonizmu. Możemy zdecydować się, np. na slow fashion. Co to oznacza? To ograniczenie kupowanych ciuchów do minimum. Pewnie nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale szacuje się, że przez większą część czasu, chodzimy w tych samych ubraniach 😐 Istnieje bowiem coś takiego jak baza garderoby, czyli uniwersalne ciuszki, które stanowią nasz nieodłączny element dnia. Po prostu możemy ubrać je na każdą okoliczność i dlatego też instynktownie wybieramy je na co dzień 😉  

Zamiast oddawać się w co weekendowy szał zakupów w galeriach, powstrzymajmy się od kupowania. Wtedy nasza uszczuplona szafa pozbędzie się ciuchów, które i tak bezczynnie wisiałyby na wieszakach, będąc w dodatku łakomym kąskiem dla dzikich zjadaczy moli… 

….Ale mniejszy konsumpcjonizm nie ogranicza się wyłącznie do garderoby 🙁 Idea slow life odnosi się również do szeroko pojętego posiadania i stara się nas przekonać, że mniej naprawdę znaczy więcej. Mniej gadżetów, mniej dekoracji i ozdób, mniej różnego rodzaju akcesoriów, mniej marnowania jedzenia. Chodzi tu głównie o wyzbycie się z naszego życia stałych rytuałów i przyzwyczajeń, które przyczyniają się do tego, że kupujemy więcej niepotrzebnych produktów. Gonitwa za nowościami, czyhające na sklepowych półkach promocje i rabaty, które przyciągają jak magnes – w gruncie rzeczy przyczyniają się do chwilowego spełnienia, ale też do finansowej katastrofy, którą najbardziej odczuwa nasz portfel 🙁  

Wedle filozofii slow life, ciągle niezaspokojona potrzeba posiadania i kupowania odrywa nas od realnego życia i relacji. O ile część Ciebie, która tak strasznie pragnie mieć nowego Iphone’a lub wymarzone buty, zaczyna się buntować, o tyle część odpowiedzialna za domowy budżet musi przyznać idei slow life odrobinę racji. 

Oszczędne życie, w wolnym tempie.. 

Za nami trochę teorii, dlatego teraz przyszedł czas na praktykę i wcielenie w życie słów tej godnej uwagi koncepcji. Jak przełożyć to na realne oszczędności? Przede wszystkim musimy zweryfikować swoje plany zakupowe, które sprowadzają się do stworzenia listy. Tylko, nie uwzględniajmy na niej jedynie artykułów spożywczych. Spisujmy wszystko! Od ubrań i gadżetów, które chcemy kupić, po bibeloty, pięknie ozdabiające nasz dom. To wszystko spisane na papierze wraz z przybliżonymi cenami, pozwoli nam łatwo zweryfikować, czy faktycznie tego wszystkiego potrzebujemy. 

 Jak wiele możemy w ten sposób oszczędzić? To trudne pytanie – wszystko zależy od tego, jak wiele chcemy kupić i jak dużo uda nam się wykreślić z naszej listy 🙂  Więcej o oszczędzaniu przeczytacie w cyklu naszych artykułów.

Slow to bycie eco 

Slow to nie tylko oszczędne życie. To także bycie eco. Istnieje wiele sposobów na oszczędzanie, które warto wprowadzać do swoich rytuałów – pamiętajmy tylko o tym, by umieć też korzystać z życia tu i teraz! Człowiek, aby funkcjonować potrzebuje naprawdę niewiele. Nie musi chodzić do kina, restauracji, wyjeżdżać na wczasy, kupować nowego smartfonu, laptopa czy kosza nowych ciuchów i kosmetyków. Może zaoszczędzić na tych rzeczach, zbierając na swoją przyszłość. No właśnie – tylko co z tym życiem, które toczy się teraz?! Owszem, walczymy z nadmierną konsumpcją, każdy intuicyjnie odczuwa, gdzie leży granica. Ale czy wykupienie karnetu na basen lub siłownię, jest już przekroczeniem tej granicy? Zapewne tyczy się to rzeczy bądź doświadczeń, które już nas nie cieszą. Są wyłącznie chwilowym zaspokojeniem wybujałych potrzeb. I tak – pieniądze są po to, by je wydawać, tylko warto to robić z głową 😉 Po prostu oszczędzajmy na naszą przyszłość, ale żyjmy też teraz, bo każda chwila to wyznacznik naszego szczęścia. A tego nie zapewni nam nawet wymarzony ciuch czy nowa torebka… 

Slowto po prostu umiar i zdrowy rozsądek we wszystkim. Zasada złotego środka sprawdza się chyba najlepiej w większości spraw. Nie chodzi nam o to, by depresyjnie odhaczać z listy kolejne punkty, z których musimy zrezygnować. Zwyczajnie – wplećmy do swojej codzienności, choć trochę życia na luzie, nie tylko w celu oszczędzania, ale przede wszystkim, by wprowadzić porządek i harmonię. A wtedy zobaczycie, że nowy styl życia to nie tylko wyrzeczenia, ale i korzyści – a to najważniejszy dowód na to, że czasem warto się poświęcić 🙂


Wyraź swoje zdanie ;)