Złotówy na wakacjach, czyli oszczędzanie po... polsku | Freenancenow.pl - Merytorycznie o finansach w PL | Freenancenow.pl - Merytorycznie o finansach w PL
Główne Menu

Złotówy na wakacjach, czyli oszczędzanie po… polsku

Czy istnieje jedna, niezawodna receptura na NIEDROGI wyjazd? Niestety nie. Gdyby taka była, to musiałaby brzmieć: najlepiej być SINGLEM, freelancerem, nie mieć dzieci ani psa. Tanie podróżowanie nie musi oznaczać spania na plaży i konieczności zmieszczenia naszych ciuchów wyłącznie w małym plecaku. Nie możemy tracić głowy. Jak w tym wakacyjnym szaleństwie zaoszczędzić pieniądze? 

W naszych rozważaniach oszczędnościowo-turystycznych skupimy się na tym, jak mądrze dobrać kierunek podróży do naszych oczekiwań. Nie będziemy odradzać kosztownych wyjazdów. Uwielbiacie podróżować i większość swoich oszczędności przeznaczacie właśnie na spełnianie swoich kolejnych wyjazdowych marzeń? Okej, przynajmniej zwiedzicie kawałek świata. Nie będziemy też przekonywać o wyższości Bałtyku nad Adriatykiem, bo jak sami wiemy, wakacje nad polskim morzem niekoniecznie należą do oszczędnych 🙁. Nie będziemy również namawiać Was do korzystania z 20-osobowych sal w hostelach, bo nie każdy lubi tłum. 

Dzisiaj chcemy zwrócić uwagę na sytuacje, w których możemy zapłacić mniej za to samo albo w których chwila naszej nieuwagi doprowadza do nieszczęścia – wydatki nieubłaganie zaczynają ROSNĄĆ… 

Gotowi? 

WŁĄCZAMY MYŚLENIE…

Zanim będziemy się prażyć w południowym słońcu i wędrować wśród wąskich uliczek, musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytania: czy chcemy jechać z biurem podróży, a może na własną rękę? Czy chcemy biernie odpoczywać na plaży, wylegując się w pełnym tego słowa znaczeniu, bądź aktywnie spędzać czas, korzystając ze wszelkich atrakcji, jakie na nas czekają? Czy chcemy zwiedzać miasta, a może wypoczywać na łonie natury, denerwując się, że nie mamy zasięgu? Odpowiedzi pozwolą nam, ustalić czego naprawdę oczekujemy, wybierając się na upragniony urlop. Lepiej to zrobić zawczasu niż w momencie, gdy będziemy mieć tysiąc spraw na głowie… 

Kwestia pomysłu na urlop, nawet kilkudniowy, na pewno nie jest prosta. Do tego dochodzi problem organizacji, który jest jeszcze bardziej SKOMPLIKOWANY, plus koszty… I tak naprawdę odechciewa się całego wyjazdu. Z pewnością jest to jedna z najcięższych rzeczy, jakie czekają na nas przed labą, ale dzięki takiemu planowaniu zminimalizujemy nasze wydatki. Bo o to właśnie chodzi, aby wyjazd był PRZYJEMNOŚCIĄ – a nie traumą 😉. 

STARTUJEMY Z TANIMI KIERUNKAMI

Zacznijmy od tanich kierunków podróży, bo czasem możemy wyłapać super okazję. Dla staroświeckich turystów celujących w słońce, piasek i lazurowe morze, mamy prostą zasadę – pędzimy co sił w nogach do biura podróży i pytamy o ,,last minute” lub ,,first minute. Czym różnią się te dwie opcje? 

Pierwsza z nich jest dla osób, które w każdej chwili mogą wziąć urlop lub są kilka dni przed nim i szukają oferty na ostatnią chwilę. Tylko nie mamy na myśli takiego last minute, które reklamują biura podróży, na miesiąc przed wyjazdem, bo to nie jest ŻADNA OKAZJA! Chodzi nam o sytuację, gdy do wyjazdu pozostały dni, a nawet godziny. Jeśli ktoś zrezygnował w ostatniej chwili lub zostało pojedyncze miejsce na wyjazd, biuro podróży i tak poniesie koszty, takie jak czarter samolotu lub rezerwacja pokoju hotelowego.

Z kolei first minute to zakup z dużym wyprzedzeniem. Ta opcja, oprócz atrakcyjnej ceny, umożliwia nam dosyć odległe zaplanowanie wyjazdu i zapas czasu na załatwienie opieki nad rybką w akwarium. 😉

Oczywiście obie okazyjne oferty mają swoje wady – inaczej byłoby zbyt pięknie. Rezerwując first minute nie mamy 100% pewności, czy szef da nam urlop oraz czy w międzyczasie nie wypadnie coś innego. Z reguły nie musimy płacić całości kosztów odwołanego wyjazdu, ale na pewno jakiś procent zaliczki przepadnie… 

Z kolei przy opcji last minute musimy być gotowi do natychmiastowego wylotu oraz liczyć się z tym, że często wyjedziemy nie tam, gdzie planowaliśmy. 

To gdzie jest tanio? 

Stosunkowo niskie ceny znajdziemy w Afryce Północnej, z tym, że jest to region niestabilny. Szukając podpowiedzi na stronach MSZ dowiemy się np. że wyjazdy do Tunezji, Algierii czy Etiopii są odradzane. Podobnie jest z Egiptem, ale tutaj wyjątek stanowią kurorty nad Morzem Czerwonym. 

Również turystom udającym się do Francji zaleca się zachowanie wszelkiej ostrożności, bo prawdopodobieństwo zamachu nadal pozostaje wysokie. 

Na stronie MSZ znajdziemy także rzetelne informacje dotyczące każdego kraju: czy będziemy bezpieczni, czy potrzebujemy wizy, na jakie przepisy prawa powinniśmy uważać lub jakie ograniczenia czekają kierowców. 

Jednak biura podróży nie dają za wygraną. Doskonale wiedzą, jak przyciągnąć klienta spragnionego słońca. W swoich ofertach proponują niedrogie wyjazdy do 4* hoteli w wersji all inclusive, np. na Wyspy Kanaryjskie, które kuszą wypoczynkiem przez cały rok i atmosferą bardziej europejską. 

POŻYCZKA NA WYJAZD? – ODPADA!

Kredyty, pożyczki, a co gorsza pożyczki konsumpcyjne na wczasy, to jednym słowem – ZŁO! Zdecydowanie odradzamy finansowania upragnionych wakacji długiem. Dlaczego? Może dlatego, że radykalnie podnosi koszty wyjazdu, nawet o kilkadziesiąt czy kilkaset procent. Jeśli stać nas na raty kredytu, to może odkładajmy te same pieniądze na konto oszczędnościowe. Wtedy nasze dodatkowe pieniądze możemy wydać na wyjazd bądź jakieś niezapowiedziane atrakcje. Pomyślmy też o tym, że czasami warto opóźnić urlop o rok, zamiast pracować następne trzy lata na rzecz banku. Tak, wiemy, że jest to trudne – czekać na wymarzone wakacje tyle czasu. Tylko co to za urlop, jeśli później będziemy musieli go spłacać z odsetkami, a na kolejny zarobimy za dobre kilka lat 🙁. 

W TROSCE O NASZE CZTERY KĄTY…

Okej, skoro nie ma nas w domu, to musimy sprawić, by podczas naszej nieobecności wszystko pozostało w jak najlepszym porządku. Ściślej mówiąc, chodzi nam o niepotrzebne opłaty za media. Pozakręcajmy wszystkie zawory, wyłączmy urządzenia elektryczne z kontaktu. Pamiętajmy, że prawie 25% prądu w domu pożera lodówka, która obok czajnika jest największym „pasożytem” i chętnie opróżnia nasz portfel. Po prostu wyjeżdżając odłączmy sprzęty od prądu. Pamiętajmy też o ogrzewaniu! Podczas naszej nieobecności temperatura w domu może być nieco niższa niż normalnie. 

POLISA NA LISA!

W kwestii bezpieczeństwa – czy to naszego, czy naszych najbliższych, nie bądźmy chytruskami. Oczywiście wyjeżdżając, mamy nadzieję, że wrócimy szczęśliwie cali i zdrowi. Jednak jak wiadomo, nie warto kusić losu. Ubezpieczenie podróżne nie jest drogie, a może pomóc nam w razie wypadku czy zaginięcia bagażu.

Oprócz samej polisy, która będzie pokrywać ewentualne koszty leczenia, warto ubezpieczyć się od OC i następstw nieszczęśliwych wypadków. Jeśli o to nie zadbamy, to pech, który nas dopadnie (a może paść na każdego), przemieni wymarzony wypoczynek w koszmar, który będzie się wlec finansowo za nami przez kilka dobrych lat… 

Jeśli wyjeżdżamy do krajów UE lub EFTA, warto wyrobić w NFZ Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). Możemy się zgłosić przez internet, a sam dokument otrzymamy pocztą do domu. Prościej chyba nie mogło być. Zresztą dokładniej o tym pisaliśmy pod linkiem.  

UWAGA, ROAMING!

Dzięki zasadzie roam like at home, za używanie telefonu za granicą znikają prawie wszystkie opłaty roamingowe – ufff, na szczęście nie zbankrutujemy po powrocie do kraju. Jednak jak to na polskim podwórku, operatorzy nie dają za wygraną. Dlatego jeśli na urlopie zamierzamy korzystać z telefonu lub sieci, sprawdźmy co proponuje nam nasza oferta. Gdy wyjedziemy do jakiegoś kraju europejskiego niebędącego członkiem UE, za zalogowanie się do sieci komórkowej możemy zapłacić sporo… Nie będą to gigantyczne kwoty, ale zawsze warto być przezornym… 

ALTERNATYWNE rozwiązanie, czemu nie?

Wydawałoby się, że transport na miejsce wypoczynku to sprawa oczywista, ale czy aby na pewno? Czy samochód to lepsze rozwiązanie niż pociąg lub samolot? A może warto byłoby poszukać oferty na tani autobus? Tak naprawdę wszystko zależy od naszego CELU WYJAZDU. Nie zapomnijmy tylko uwzględnić wszystkich kosztów. Czasem opcja pozornie tańsza może okazać się dla nas mniej atrakcyjna. Dlatego nie warto OSZCZĘDZAĆ za wszelką cenę. Jeśli różnica w kosztach między środkami transportu jest niewielka, to wybierzmy tą wygodniejszą i szybszą, ale droższą! W końcu nasze zdrowie i czas to podstawowa wartość, szczególnie na wakacjach – prawda? 

Podobnie jest z zakwaterowaniem. Jeśli jedziemy większą grupą, wynajęcie mieszkania lub domku może być bardziej opłacalne niż hotel. Myślicie, że pensjonaty w gorszych lokalizacjach są tańsze? NIEKONIECZNIE – gdy doliczymy do tego koszty dojazdu na plażę i do centrum miasta, możemy na tym wyjść jak Zabłocki na mydle… 

UWAGA – WSTĘP ZABRONIONY?

Przed wyjazdem warto sprawdzić koszty wstępu do najważniejszych atrakcji turystycznych, które planujemy zwiedzić. W wielu przypadkach można kupić bilet z wyprzedzeniem. I tak powinniśmy robić, bo po pierwsze nie tracimy czasu na stanie w długich kolejkach, a po drugie często mamy zniżkę, z reguły, ok. 10%. Należy jednak uważać, bo często musimy kupić bilet na określony dzień lub godzinę, co może nam pokrzyżować plany…  

Jeśli celujemy w konkretne miasto, warto też sprawdzić, czy nie można wyrobić SPECJALNEJ KARTY DLA TURYSTÓW. Daje ona zniżki na wejścia do określonych atrakcji czy na bilety komunikacji miejskiej. Oczywiście karta nie jest bezpłatna – wyliczenie kosztów przed jej kupnem byłoby najrozsądniejsze. 

Warto także zorientować się w cenie wejściówki, czyli wizy, do kraju, który jest celem naszej podróży. Być może wcześniejsze wyrobienie dokumentu w konsulacie będzie tańsze niż pieczątka podbijana na lotnisku. 

POSTAWMY NA TRANSPORT !

Wyjeżdżając na urlop lubimy być w ciągłym ruchu. Oglądać to tu, to tam, pojechać na obrzeża miasta, zobaczyć ciekawe miejsca, zjeść w dobrej restauracji, dlatego fajnie pomyśleć także o dobrym transporcie. Najczęściej ograniczamy się do środków publicznych, i to jest dobry pomysł! Zorientujmy się tylko w cenie biletu okresowego – czy warto go kupować, czy może postawić na jednorazówki. 

Jeśli konieczne okaże się wynajęcie samochodu, starannie sprawdźmy umowę, dopytajmy, co obejmuje ubezpieczenie, by w razie problemów nic nie dopłacać. Wynajmując auto na kilka dni lub dłużej nie bójmy się negocjować. Tutaj przesyłamy zastrzyk wiedzy na ten temat. 

WALUTOWE PUŁAPKI

Wymiana walut to jedna z zasadzek, jakie czekają na nas podczas urlopu. Co radzimy? Najlepiej wymienić waluty w polskim kantorze, szczególnie gdy jedziemy do kraju posługującego się walutą spoza ,,wielkiej trójki” (USD, GBP, EUR). Niestety wożenie ze sobą sporej ilości pieniędzy to nie jest najlepszy pomysł, chyba że lubimy RYZYKO 🙂. 

Szeroko otwarte oczy powinniśmy mieć na kantory w miejscach ochoczo uczęszczanych przez turystów. Nawet jeśli wydaje nam się, że kurs jest korzystny i nie pozostaje nam nic innego, tylko wymieniać, zweryfikujmy, czy kantor nie pobiera dodatkowych PROWIZJI! Po prostu nie wymieniajmy gotówki w pierwszym lepszym miejscu z brzegu. 

Mistrzami w naciąganiu nieświadomych niczego turystów są właściciele kantorów w czeskiej Pradze, ale nawet tam w bocznych uliczkach możemy znaleźć całkiem niezłe oferty. 

Inną opcją jest używanie karty płatniczej. Tam jednak możemy nadziać się na podwójne przewalutowanie. Poza tym bankowe przeliczniki walut są jeszcze bardziej niekorzystne niż w lotniskowych kantorach. Jakby tego było mało, niektóre banki doliczają do płatności zagranicznych lub pobierania gotówki z zagranicznych bankomatów dodatkową prowizję! 

Co może być naszym kołem ratunkowym? Korzystanie z kart do kont walutowych – jest to jednak opcja dość droga. Możemy też postawić na tańszy sposób, jakim jest założenie konta w jednym z kantorów internetowych, który wydaje przedpłacone karty walutowe. 

Jednak coraz częściej w popularnych kurortach turystycznych spotykamy terminale z Dynamicznym Przeliczaniem Waluty (DCC). Taki terminal rozpoznaje zagraniczną kartę i proponuje nam płatność w dwóch opcjach: w walucie kraju, w którym jesteśmy, oraz w naszej walucie. Jeśli wybierzemy drugą opcję, płatność przeliczana jest na funty przez agenta rozliczeniowego, który z reguły ma lepsze kursy niż bank, a dla naszej placówki jest to transakcja w funtach, więc omijamy wszystkie prowizje. Super, prawda? 

STOP naciągaczom!

Niestety tak to jest, że wszyscy lubią ,,doić” turystę, nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Dlaczego? Może w wakacyjnym szale łatwiej jest nam wydawać pieniądze i tym samym łatwiej nas oszukać? A niektórzy tylko na to czekają 🙁. Rozpoczynając od głośnych sprzedawców taniej chińszczyzny i towaru podejrzanego pochodzenia, po renomowane hotele… 

Na przykład w krajach południowej Europy często spotykaną praktyką jest podawanie cen wielkimi cyframi – patrzcie, jaki mega kąsek! Dopiero po fakcie dowiadujemy się, że pod spodem malutką czcionką było napisane: ,,do podanych cen należy doliczyć VAT”. 

Z kolei zaczynając swój pobyt w hotelu, rozejrzymy się najpierw, co jest w CENIE, a co jest dodatkowo PŁATNE. Dotyczy to szczególnie zawartości pokojowego barku i lodówki. Niektóre hotele witają swoich gości butelką wody i czekoladką, a w innych cena półlitrowej butelki mineralnej jest droższa niż cena dobrego wina w sklepie. 

Jeśli zdecydowaliśmy się na podróż z biurem turystycznym, zastanówmy się poważnie, czy aby na pewno potrzebujemy wczasów all inclusive, bo najczęściej to, co tam zyskamy, to dodatkowe kilogramy – NAPRAWDĘ! W większości wypadków opcja HB, czyli śniadanie z obiadokolacją, to naprawdę za dużo. W końcu jedziemy wypocząć, zrelaksować się, korzystać z życia, a nie spędzać całe dnie w hotelowej restauracji. A co ważne, obniżymy swoje koszty wyjazdu nawet o kilkaset złotych. 

Pobyty stacjonarne z biur podróży urozmaicone są różnymi wycieczkami fakultatywnymi. Czasami rzeczywiście to ciekawa opcja, żeby za rozsądną cenę poznać okolicę z przewodnikiem. Jednak przed tym powinniśmy zweryfikować program i cenę takiego wypadu, bo być może za mniejsze pieniądze zorganizujemy sobie lepszą wycieczkę we własnym zakresie, zwłaszcza gdy jedziemy z większą ekipą. 

Pamiętajmy, odrobina zdrowego rozsądku podczas wakacyjnych wojaży jeszcze nikogo nie zabiła, a pozwoli zaoszczędzić nam niemałą sumę pieniędzy. Jednak nie róbmy z siebie sknery, który poluje na wszystko, co tanie i darmowe! Nie dajmy się zwariować. Na wakacjach mamy przede wszystkim odpoczywać, relaksować się i skupić na dobrej zabawie. Dlatego nie warto narażać się na niewygody dla zaoszczędzenia kilku groszy. Mamy przeżyć przygodę swojego życia. 

Miłego wypoczynku! 😉  


Wyraź swoje zdanie ;)