Główne Menu

Test na wierność – a Ty co wiesz o swojej karcie kredytowej?

Karta kredytowa – błogosławieństwo czy przekleństwo? To zależy w czyich rękach. Posiadanie jej z pewnością ma wiele zalet, ALE tylko w przypadku, gdy korzystamy rozsądnie. Pora na krótką lekcję savoir-vivre’u, w roli głównej – PIENIĄDZE. 

Mało który produkt finansowy cieszy się tak dużą popularnością jak KARTA KREDYTOWA. Jest prosta w obsłudze, wygodna, po za tym zapewnia dodatkową płynność finansową, pozwala zapłacić za hotel, pensjonat czy bilet lotniczy, a jeśli zadłużenie spłacimy w terminie, nie poniesiemy żadnych odsetek. Jednym słowem: CUD, MÓD, MALINA. Czy nie jest to zbyt piękne, aby było prawdziwe? Zdrowy rozsądek mówi: to niemożliwe! I rzeczywiście, pojawienie się czerwonej lampki w naszych głowach, to jak najbardziej odpowiednia reakcja, bo jeśli coś jest zbyt perfekcyjne, to często okazuje się nierealne. 

Karta kredytowa to o tyle tajemniczy produkt, że tak naprawdę trudno rozgryźć, co się pod nim kryje. Wiemy tylko, że możemy płacić nią bez limitu (a więc hulaj dusza, ile się da!). I to tak naprawdę jest jej najważniejsza, zasadnicza cecha. Dlatego bardzo szybko grono jej wielbicieli rośnie, a na samą myśl o rezygnacji z takiej możliwości reagują: Zrezygnować z karty? To nie wchodzi w grę! 

Wiadomo, każdy z nas ma w portfelu choćby jedną kartę płatniczą. To najnormalniejsza w tych czasach rzecz, bez której, owszem – da się funkcjonować, ale na pewno wymaga to wielu wyrzeczeń. Jako klienci polskich banków mamy do wyboru: 

  • Karty debetowe 
  • Karty przedpłacone 
  • Karty obciążeniowe 
  • Karty kredytowe 

Dzisiejszy artykuł poświęcimy właśnie tym ostatnim, które nie są powiązane z żadnym naszym rachunkiem bankowym. Są one w 100% niezależnym produktem bankowym, którego limit sami sobie ustalamy z góry, np. 10.000 zł. Dlatego gdy robimy zakupy kartą kredytową, to wydajemy pieniądze banku. Rewelacyjnie, prawda? Płacić za transakcje pieniędzmi, które nie są nasze. Jednak wiadomo, że w życiu nie ma nic za darmo – my również jesteśmy doskonałym produktem finansowym dla banku i już za chwilę się o tym przekonamy 🙂. 

Wszystko to brzmi naprawdę kusząco, każdy chciałby zostać właścicielem sporej gotówki. I rzeczywiście może tak jest, jeśli potrafimy rozsądnie gospodarować pieniędzmi. Jednak w przypadku, gdy lubimy zaszaleć, wydać trochę tu, trochę tam, możemy szybko się w tym zatracić, a przede wszystkim ZADŁUŻYĆ! W przypadku kart kredytowych możliwość płacenia stracimy dopiero po osiągnięciu limitu zadłużenia, a banki dbają o to, by był on jak największy. Nic dziwnego, zarobek to zarobek, nawet kosztem klienta. 

Fakt faktem, że z jednej strony dają niesamowitą wygodę w codziennym życiu i jeśli trafią do osób odpowiedzialnych, które mądrze zarządzają swoimi finansami, przeważą plusy. Z kolei dla innych może to być ZŁO KONIECZNE, czyli pierwszy krok do spirali długów. Dlatego jeśli mamy skłonność do popadania w kłopoty finansowe, to zdecydowanie powinniśmy odpuścić sobie ten produkt albo korzystać z niego tak, by nie zrobić sobie krzywdy. Jest na to jakiś sposób? Tak, ale najpierw rozróżnijmy sobie dwie sprawy: 

  • Sporadyczne korzystanie z karty kredytowej jako środka płatniczego – JAK NAJBARDZIEJ 
  • Korzystanie z karty kredytowej jako źródła „darmowego” pieniądza – mówimy ZDECYDOWANIE NIE 

Większość z nas na pewno podzieli tę opinię, tak przynajmniej mówi zdrowy rozsądek. Jednak gdy testujemy nasze przywiązanie do karty, to wtedy – no właśnie… wychodzi zupełnie co innego. 

KUBEŁEK PANORAMIKSA 

Zróbmy malutki eksperyment. Niech każdy z nas przeanalizuje swój związek z kartą kredytową: spójrzmy, czy jesteśmy bardziej neutralni i z dystansem podchodzimy do wydatków, czy może jest to ,,ślepa miłość”. 

NIE MAM DŁUGÓW, WIĘC NIE PŁACĘ ODSETEK

Jest to najczęstszy argument wypowiadany przez posiadaczy kart. To prawda, jeśli przelewamy pieniądze w terminie, nie zapłacimy odsetek, ale czy nie mamy długu? Z tym to już wątpliwa sprawa. 

Otóż pieniądze na karcie kredytowej NIE NALEŻĄ DO NAS! Mamy dług, tyle tylko, że nie musimy za niego płacić odsetek. Jest to tzw. OKRES BEZODSETKOWY, który wynosi zazwyczaj 50-59 dni.  Wtedy nawet jeśli jesteśmy zadłużeni, to nic nie płacimy. Ale czy tak będzie zawsze? NIE. Jeśli nie otrzymamy na czas wypłaty lub gdy będziemy potrzebowali większej gotówki na coś innego niż spłata karty – zapłacimy odsetki i to BARDZO WYSOKIE! Poniżej możemy zobaczyć porównania najpopularniejszych kart kredytowych:

Wielu z nas jest łasych na takie udogodnienia, co jest bardzo zdradliwe. Będziemy to powtarzać za każdym razem – jeśli korzystamy z karty kredytowej, to róbmy to ROZSĄDNIE, wtedy nie musimy się niczego obawiać: żadnego długu, żadnych wysokich odsetek, żadnych niespodziewanych dopłat. Z kolei jeśli będziemy robić z siebie milionera ze względu na łatwość dostępu do pieniędzy, brak konieczności spłacania długu w danym cyklu rozliczeniowym oraz jego wysokie oprocentowanie w porównaniu z innymi formami kredytu, to możemy zostać na lodzie – DOSŁOWNIE! 

PRZETESTUJMY SIEBIE 

Spłaćmy kartę, odłóżmy ją na parę miesięcy do szuflady (mogą być to np. 3 miesiące) i sprawdźmy, czy nasz budżet potrafi się bez niej obyć. Jeśli NIE – to mamy problem, możemy popaść w finansowe kłopoty, z których warto się jak najszybciej wyplątać, póki nie jest za późno. Jeśli TAK – to dobrze, nie jest z nami źle, oby tak dalej!

JAK TO JEST Z KARTAMI? 

Jaka jest najważniejsza zaleta płacenia kartą debetową lub gotówką? Z pewnością to, że płacąc w ten sposób, nie wydamy więcej, nawet gdybyśmy tego bardzo chcieli. 

A jak jest z kartą kredytową? 

Płacąc kartą kredytową wydajemy w czasie wizyty w sklepie więcej niż w przypadku płatności gotówką. Jest to oczywiste, bo nie zastanawiamy się, ile zapłacimy, bo i tak kupimy, to co chcemy. Dlaczego tak się dzieje? Może jest to związane z ,,FIZYCZNYM BÓLEM” oraz poczuciem straty, jakie odczuwamy w momencie, gdy przychodzi nam oddawać banknoty w ręce sprzedawcy. A przy płatności kartą? Nawet nie odczujemy ich straty, nieważne, czy zapłacimy 5 złotych czy 300, co to za różnica – wstukujemy PIN i po sprawie. 

A teraz niech każdy przetestuje siebie. Rzeczywiście korzystacie z karty kredytowej tylko jeśli jest ona niezbędna w pewnych sytuacjach? Spójrzcie na swoje wyciągi z banku. Faktycznie płacicie tylko za rzeczy potrzebne i konieczne?… 

WSZYSTKO ZA FREE! 

Oczywiście jest to możliwe, ale na wszelki wypadek sprawdźmy jedną rzecz: 

 Ile wynosi opłata za użytkowanie karty? 

Jak wiemy, karta kredytowa nie jest dobrym sposobem kredytowania i w zasadzie wygrywa tylko tym, że mamy do dyspozycji pieniądze banku. Jest to na pewno wygoda do pozazdroszczenia, jednak nie jest tak kolorowo – musimy za nią zapłacić, a nie jest to tani full- pakiet:

  • Opłata jednorazowa za wydanie karty głównej – może być ona zniesiona np. jeśli w pierwszym miesiącu po otrzymaniu karty wykonamy określoną liczbę transakcji. 
  • Opłata jednorazowa za wydanie karty dodatkowej – do jednego rachunku karty kredytowej możemy dokupić więcej kart, np. dla rodziny. 
  • Opłata roczna/miesięczna – wynosi zazwyczaj ok. kilkadziesiąt lub nawet kilkaset złotych rocznie – w zależności od rodzaju i ,,prestiżu” karty, jaki posiadamy. Oczywiście może zostać zniesiona, gdy np. wykonamy określoną liczbę transakcji. 
  • Opłata za obowiązkowe ubezpieczenia – większość ubezpieczeń jest opcjonalna, np. ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków (ale czy jest nam to potrzebne?). W niektórych bankach ochronę dostajemy w pakiecie z kartą i nie możemy z niej zrezygnować. Płacimy za taki luksus kilka złotych miesięcznie. 
  • Opłata za przekroczenie limitu karty – w niektórych bankach zapłacimy za samo ,,dobicie” limitu, np. w mBanku. 
  • Opłata za zmianę cyklu rozliczeniowego 
  • Opłata za wydanie duplikatu karty 
  • Wszelkie opłaty związane z windykacją, a te mogą się nam przytrafić, jeśli spóźnimy się ze spłatą karty. 

Związana jest z nimi jeszcze jedna rzecz, tzw. opłata roczna, która czasami nie będzie pobrana, o ile nasze miesięczne transakcje nie przekroczą określonej kwoty, np. 2.000 zł. Zastanówmy się: czy zdarzyło się nam kupować coś, co nie było specjalnie potrzebne, ale po prostu chcieliśmy przekroczyć wymagany limit wydatków, aby nie dokonywać opłaty za kartę? Moi drodzy, to także jest koszt. Może to nie jest dosłowna opłata za kartę, ale przecież pieniądze także wyfruwają z portfela… 

I jak tam nasz eksperyment? Nadal jesteście pewni, że nie macie długu i korzystacie z karty, gdy zajdzie tylko taka ewentualność? Jesteście pewni, że nie dopłacacie do interesu lub nie ponosicie żadnych kosztów? Jeśli TAK, to brawo, jeśli NIE – to może związek partnerski JA – KARTA jest zdecydowanie silniejszy? 

NA CZYM W KOŃCU STOIMY? 

Istnieje wiele argumentów, które oczywiście przemawiają za tym, że karty kredytowe są wyjątkowe i bardzo przydatne: może mieć je każdy, kto posiada dochód NAWET na poziomie 400-500 złotych (w przypadku kart złotych – 1.000), zbieranie punktów promocyjnych, dostęp do rabatów w wybranych sklepach, a w przypadku kart ZŁOTYCH, PLATYNOWYCH czy CZARNYCH – dodatkowy prestiż. 

No dobrze, tylko jeśli są one takie super i mega korzystne, to dlaczego te same banki, które proponują ,,darmowy pieniądz”, oferują np. kredyty ratalne na spłatę kart kredytowych, reklamując się: Rozłóż zadłużenie na raty i ciesz się większą swobodą! Halo, coś tu jest nie tak… 

Mimo że z roku na rok liczba kart kredytowych maleje, to nasze zadłużenie cały czas rośnie. Łącznie dług na kartach kredytowych w 2016 roku wynosił aż 13.3 mld zł. To pokazuje, że problem rzeczywiście jest bardzo poważny. Jeszcze gorzej jest w Stanach Zjednoczonych – tam na przeciętnego zjadacza chleba przypada 4,4 karty kredytowej, a łatwość, z jaką wydaje się pieniądze, powoduje, że jest tam cała armia zadłużonych po uszy. Nikt z nas nie robi tego świadomie. Każdy posiadacz karty kredytowej z góry zamierza spłacać wszystko w terminie i nie ponosić żadnych dodatkowych kosztów. Jednak w praktyce, jak wiemy, wychodzi inaczej… Okazuje się, że robi tak tylko 54% osób, a co z resztą? Pozostaje im płacić wysokie odsetki. 

Hm, i jakie są wasze odczucia co do kart kredytowych? Z jednej strony to naprawdę przydatny produkt, a z drugiej, jeśli za bardzo wczujemy się w klimat pieniędzy, możemy uruchomić lawinę niechcianych decyzji. Tak naprawdę karty kredytowe nie gryzą – to my musimy korzystać z nich mądrze. Możemy zgarniać dodatkowe bonusy w postaci tabletu czy telefonu, ale co najważniejsze, robić zakupy i szybkie przelewy pieniężne. SUPER możliwości! – pytanie tylko, czy te dwie ostatnie cechy wykorzystamy na swoją korzyść? Na to musimy już sobie sami odpowiedzieć 🙂. 

 Żyjmy rozsądnie, ale z głową w chmurach! 


Wyraź swoje zdanie ;)