Główne Menu

Taki duży, taki mały może…oszczędnym być!

„Mamo, kup mi nowe buty!”, „Tato, chcę batona!” – to codzienność rodzica. Ale czy zastanawialiście się, ile tak naprawdę kosztuje dziecko? Spokojnie nie będzie to wpis o handlu ludźmi ani o płatnych adopcjach 😉 Nasze maluchy często obracają wniwecz nawet najlepsze plany oszczędnościowe. Jak zatem nauczyć je trudnej sztuki oszczędzania, a przy okazji nabrać konsekwencji w realizacji naszych zamierzeń? Zapraszamy na porcję propozycji i porad!

Szum morza, piasku zew, powiew letniej bryzy i gorące słońce – oczami wyobraźni właśnie wylegujemy się na wygodnym, plażowym leżaku, gdy zza głowy dochodzi głośny krzyk: ,,Daj kasę”, który brzmi trochę jak próba wyłudzenia haraczu, ale nic z tych rzeczy! To tylko głos naszego dziecka, które „grzecznie” zwraca się z prośbą o to, co mu się należy

– Ale na co? – pytamy uprzejmie. 

– Chcę coś kupić do jedzenia – precyzuje dziecko. 

– Masz pełną lodówkę – stwierdzamy. 

– Ale ja nic nie chcę stamtąd, wolę pizzę – informuje nas niepewnie. 

– Daj spokój, nie mam pieniędzy! – kończymy rozmowę z wyrzutem, że nasza pociecha traktuje portfel rodzica jak studnię bez dna. 

Niby niewinna rozmowa, a czar marzeń o wakacjach momentalnie pryska, bo poruszony został nieprzyjemny dla obu stron temat finansów. Jeśli obawiacie się takich rozmów z pociechami, mamy dla Was dobrą wiadomość – wcale nie musi tak być. Mary Hunt, autorka książki ,,Raising financially confident kids, znalazła sposób na to, by finanse nie były źródłem kłótni między rodzicami a dorastającymi dziećmi. W książce znajdziemy sprawdzone wskazówki na rozporządzanie pieniędzmi, przetestowane na synach pisarki – a warto wspomnieć, że są już dorosłymi ludźmi i wiedzie im się całkiem nieźle. Dlatego dzisiaj, wzorując się na niej, przekażemy Wam porcję skutecznych metod, którymi nauczycie „brzdąców” oszczędzania. Wszyscy wiemy, że okres dorastania to specyficzny czas w rodzinie – ale trzeba zrobić wszystko, by przebiegł on jak najmniej gwałtownie.

Ten wpis to doskonała lekcja dla rodziców, którzy pragną zaszczepić swoim pociechom szacunek do pieniądza. Jest to także dobra okazja dla tych, którzy w niedalekiej przyszłości planują potomstwo – lepiej zawczasu być przygotowanym 😉  

Mamo, Tato – skąd się biorą pieniądze? 

Co myśli dziecko obserwujące rodzica, który wybiera gotówkę z bankomatu? Że pieniądze biorą się ze ściany! I rzeczywiście jest to celne spostrzeżenie, bo niby jak mały człowiek może zrozumieć istnienie zależności: praca – wynagrodzenie – rachunek bankowy – bankomat – pieniądze w portfelu, jeśli mu tego nie wyjaśnimy? W tym przypadku szkoła nas nie zastąpi, dlatego jej braki musimy uzupełnić samodzielnie! A jako że naukę warto zaczynać już od małego, dzieci powinny szybko dowiedzieć się, jak oszczędzać. 

Wylewamy FUNDAMENT 

Większość rodziców zajętych jest rutyną dnia codziennego – praca, gotowanie, sprzątanie, pilnowanie pracy domowej, zawożenie na zajęcia dodatkowe i tak dalej, dlatego zdarza nam się zapomnieć o przekazywaniu wartości. A może czasem po prostu nie wiemy, co warto powiedzieć młodym ludziom? 

Wspomniana Mary Hunt wskazuje 4 fundamentalne obszary w dziedzinie finansów, o których warto pamiętać: 

  1. Dawanie – rozwijamy wdzięczność zamiast ciągłego to mi się należy, koniec i kropka! Uczymy wrażliwości i szacunku dla innych dzięki wsparciu ich konkretną sumką. 
  2. Oszczędzanie – budujemy poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie w osiąganiu przyszłych celów.
  3. Wydawanie – ten punkt musi być dokładnie zaplanowany i realizowany z rozsądkiem. Nie wydajemy więcej niż mamy – to my decydujemy, czy jest to realna potrzeba, czy może chwilowa zachcianka. 
  4. Pożyczanie – omijamy szerokim łukiem! Jeśli nie da się go uniknąć, to np. pożyczamy pod zastaw lub wyłącznie na rzeczy, których wartość wzrośnie w przyszłości. A zaciągnięty dług spłacamy najszybciej, jak się da. 

Co możemy zrobić? Przy każdej możliwej okazji, przypominać naszym pociechom o tych zasadach – w końcu wejdą im w krew i przyjmą taki tok myślenia jak my. Naprawdę jest to kilka prostych, niby banalnych wskazówek, które jednocześnie mocno oddziałują na innych. Jeśli będziemy o nich pamiętać i stosować je w życiu, to i dzieci będą wiedziały, na czym budować swoją finansową przyszłość!

Dobry plan to podstawa SUKCESU! 

Wiadomo, że gdy robimy coś bez planu, spontanicznie – to zazwyczaj zmniejszamy swoje szanse na osiągnięcie celu. Do takiego samego wniosku doszła Mary Hunt, która wraz z mężem stworzyła chytry plan na naukę finansów, dopasowany do możliwości dzieci. I tak z powodzeniem mogą stosować go wszyscy – nawet ci z niespłaconymi kredytami lub mało odnajdujący się w tematach oszczędności, a dla dzieci nie będzie to nic trudniejszego niż włączenie telewizora czy obsługa pralki.  

To doskonała nauka nie tylko dla pociech, ale także dla rodziców, którzy przy okazji mogą usprawnić swoje finansowe nawyki i poprawić budżet. Wystarczy zastosować poniższe zasady:

  • Zaczynamy w wieku młodzieńczym – autorka książki uważa, że idealny wiek na początek realizacji planu to 10-11 lat. Dziecko w tym okresie podejmuje już pewne samodzielne decyzje, a jednocześnie udział w projekcie powinno odbierać jako pewien rodzaj zaszczytu – jestem traktowany na równi z dorosłymi! – a to się ceni. Macie już nastolatków pod dachem? To jak najszybciej rozpoczynajcie wdrażanie programu!
  • Tworzymy listę odpowiedzialności – to nic innego jak spis rzeczy lub aktywności, za które nasze pociechy będą odpowiedzialne, a my – niekoniecznie. Kwota pieniędzy, jaką dostaną od nas dzieci, musi im zapewnić pokrycie tych wydatków. Oczywiście rozpoczynamy z niewielką listą, która wraz z dojrzewaniem dzieci rozbudowuje się coraz bardziej. W pierwszym roku najlepiej wrzucić na listę same zachcianki, czyli wydatki na różnego rodzaju przekąski, bilety do kina itp. W kolejnych latach dodajemy już na listę takie sprawy jak ubrania, fryzjer czy przybory szkolne. 
  • Zapewniamy miesięczne wynagrodzenie – tak, dobrze przeczytaliście, chodzi nam o wynagrodzenie. To nie jest zwykłe kieszonkowe, jakie dostają niektórzy koledzy czy koleżanki Twojego dziecka, ale pensja, która jest dość spora jak na jego wiek. Takim określeniem przyciągniemy uwagę nastolatków oraz damy im do zrozumienia, że nie są już małymi dziećmi i traktujemy ich jak najbardziej poważnie – jako ludzi samodzielnych, którzy mogą decydować o swoich wydatkach. Są to pieniądze, które i tak przeznaczylibyśmy na dziecko, żeby zapewnić mu ubrania, dojazd do szkoły czy rozwój innych zainteresowań – tylko że teraz to ono będzie decydować, co konkretnie i w jaki sposób kupi. Taka miesięczna kwota pozwala na lepsze planowanie i jest dużo bardziej atrakcyjna dla nastolatka niż tygodniówka.
  • Narzucamy obowiązkowe odliczenia – wprawdzie dajemy wynagrodzenie, ale z drugiej strony wymagamy, by pewien procent pieniędzy był odkładany na wybrane cele dobroczynne i do skarbonki. Nie wnikajmy, w co nasze pociechy będą inwestować i na jakie cele dobroczynne będą przeznaczać część wynagrodzenia. Zastosujmy formułę – 10-10-80, czyli 10% na oszczędzanie, 10% na cele charytatywne, a 80% na wydatki. Dzięki temu nasza pociecha z góry będzie miała świadomość tego, że częścią pieniędzy trzeba się dzielić z innymi, a część trzeba przeznaczyć na swój wymarzony cel. Oczywiście, jeśli tylko dziecko chce, to może odkładać więcej gotówki na swoje marzenia. 
  • Coroczna kontrola listy odpowiedzialności – możemy to robić na początku każdego roku szkolnego, choć termin tak naprawdę nie ma dużego znaczenia. Ważne jest to, aby co roku (lub częściej) dziecko dostawało podwyżkę i jednocześnie dłuższą listę odpowiedzialności!
  • Dorzucamy planowanie i zapisywanie wydatków – to dobry nawyk, który ułatwi nastolatkom wydawanie pieniędzy na sprawy, które posiadają na swojej liście odpowiedzialności. Czasem też może się zdarzyć, że źle oszacujemy kwotę wynagrodzenia, więc taki budżet będzie mógł to potwierdzić. Możecie znaleźć dla dziecka jakąś fajną aplikację przeznaczoną do tego, np. Coin Keeper lub Kids Money Counting.
  • Nie wtrącamy się! – wiemy, że to trudne dla rodzica, który zawsze chce jak najlepiej dla dziecka – ale czasem trzeba ugryźć się w język! Gdy już wręczymy wynagrodzenie, ustalimy obowiązkowe odliczenia i stworzymy listę odpowiedzialności – to na ten moment nasze zadanie się kończy. Nie komentujmy poczynań dzieci, bo to one na własnej skórze mają się przekonać o skutkach swoich decyzji. Wiadomo, że na początku może to nieść ze sobą wiele nieprzemyślanych wypadków, ale z czasem powinno być już coraz lepiej 🙂  
  • Dobry zwyczaj – nie pożyczaj! – zaliczki na poczet przyszłego wynagrodzenia czy pożyczka na jakiś większy wydatek absolutnie nie wchodzi w grę! Tworzymy w domu sferę wolną od długów. W naprawdę wyjątkowych sytuacjach możemy pożyczać pieniądze, ale pod zastaw tego, co do dziecka należy. 
  • Określamy moment zakończenia planuwszystko, co dobre, szybko się kończy... – plan finansowy również. Pozwala to rodzicom zaplanować listę obowiązków, która z roku na rok będzie się rozrastała. Z kolei dla dziecka jest to sygnał, że to wyłącznie forma nauki, która w życiu dorosłym nie będzie obowiązywać. 

Najtrudniejsza część planu należy do nas, rodziców – czyli zaplanowanie obowiązkowych czynności, które musi wykonać dziecko i ustalenie kwoty, jaką przeznaczymy dla niego. Dlatego warto orientować się, ile wydajemy na poszczególne sprawy związane z dziećmi. Wiemy, że to trudne, ale zadaniem rodziców jest także powstrzymywanie się od różnego rodzaju uwag, bo wtedy cały plan legnie w gruzach. Nastolatkowie potrzebują granic, wśród których mogą swobodnie działać! 

A jakie były rezultaty stosowania tego planu u dzieci Mary Hunt? Choć jej synowie byli różni, to obaj stali się odpowiedzialni i świetnie radzili sobie z pieniędzmi. Wcześniejsze nietrafione decyzje z czasem zmieniły się w lepsze wybory. Pieniądze przestały być głównym tematów rozmów, sprzeczek i awantur – bo zaufanie, które rodzice przekazali im razem z pieniędzmi, stworzyło miłą atmosferę w domu. Plan działał dobrze, bo chłopcy go znali i rozumieli. 

Ważne jest to, by dobrze wyjaśnić dzieciom, że w momencie, gdy dostają od nas gotówkę, zaczynają samodzielnie podejmować decyzje, ale też oczekujemy od nich odpowiedzialnych zachowań. Aby podkreślić, jakim zaszczytem jest dla nich uczestnictwo w tym programie, warto odpowiednio celebrować jego start, np. poprzez wyjątkowy obiad lub „certyfikat młodego managera” 😀  

Od przedszkola do… oszczędzania

Otóż to! Pokaż swoim brzdącom, jak postępujesz ze swoimi pieniędzmi. Dla nich jest to zupełnie naturalne zachowanie. Wprawdzie nie oczekujmy od kilkulatka, że zrozumie zawiłości systemu finansowego, ale rozmawiajmy z nim na tematy związane z wydawaniem i oszczędzaniem. Odpowiedź Nie mam pieniędzy, gdy maluch domaga się nowej zabawki, nie będzie dla niego satysfakcjonująca i z pewnością nie spotka się z uznaniem, zwłaszcza gdy po chwili zapłacimy za zakupy spożywcze. Przecież to prawdziwe oszustwo! 

Dlatego gdy planujemy budżet domowy lub wyliczamy rachunki i opłaty, nie czekajmy z tym do wieczora, aż dzieciaki zasną. Pokażmy, że kontrolujemy wydatki i wszystko dokładnie rozpisujemy. Używajmy gotówki zamiast karty – bo tylko wtedy widać, ile pieniędzy wydaliśmy na różne potrzeby. Gdy spędzamy z dziećmi wolny czas, wybierzmy się do parku lub na wycieczkę za miasto. A galerie handlowe? Lepiej z nich zrezygnujmy – po co kusić los i zachęcać dzieci do wydawania kasy. Nagrody w postaci uścisków, całusów i form uznania zamiast pieniędzy czy kolejnych zabawek – to kolejny punkt do oszczędności. Nie samymi pieniędzmi człowiek żyje! 

Zwracajmy uwagę, ile czasu maluchy spędzają przed telewizorem i pozwólmy im uczestniczyć w obowiązkach domowych, by poczuły, że częścią rodziny na takich samych zasadach, jak pozostali! 

Podstawówka – pierwszy etap nauki o finansach

To mały wstęp do głównej części planu, która jest zarezerwowana dla nastolatków. Zaczynamy od zwykłego kieszonkowego, powiedzmy: raz w tygodniu, a kwotę ustalamy wedle własnego uznania. Powinna ona być w jakiś sposób powiązana z domowymi obowiązkami i obligować dzieci do ich wypełniania. Na przykład gdy coś nie zostanie zrobione, to nasze pociechy będą musiały… zapłacić mandat, czyli pewną określoną wcześniej sumę pieniędzy. Dlaczego nie?! Podobno to działa! Nasze pociechy zyskają w ten sposób świadomość skutków, jakie niosą ze sobą złe decyzje.

W okresie szkoły podstawowej warto też wprowadzić metodę słoików, czyli z góry narzucony podział: 10% na cele charytatywne, 10% na oszczędzanie długoterminowe, 40% na oszczędzanie krótkoterminowe (celem może być np. wymarzona zabawka) i 40% na bieżące wydatki. Oczywiście w tym wieku młody człowiek wymaga jeszcze nadzoru nad tym, jak wydaje swoje pieniądze, ale powinien samodzielnie decydować  jak najczęściej. 

Czy zdarza się Wam pożyczać dzieciom pieniądze tuż po wejściu do sklepu, bo akurat nie mają przy sobie wystarczającej kwoty? Pewnie tak. I to jest właśnie błąd! W ten sposób już od małego przyzwyczajamy je do pożyczania, a tego przecież nie chcemy.

I jak Wam podoba się plan według Mary Hunt? Pamiętajmy, że przykład idzie z góry. Dzieci uczą się nie tylko w przedszkolu i szkole, ale też obserwując zachowania rodziców, którzy w tym czasie powinni być ich największym wzorem do naśladowania i autorytetem. Idealnym przykładem jest ogromna popularność zabawek imitujących sprzęty, jakimi posługują się dorośli, na przykład miniaturowe kuchenki, pralki, zabawkowe laptopy czy telefony. Dlatego pokażmy maluchom, jak się oszczędza! Wystarczy zaszczepić w nich nawyk gaszenia za sobą światła lub zakręcania wody.

Wiemy, że jest to nie lada wyzwanie – można obawiać się porażki, buntu czy braku zaangażowania. Dlatego rozpoczynając edukację finansową dzieci, trzeba podejść do tego zadania poważnie, ale i z nutą kreatywności. Przecież chcemy, by wyrosły na mądrych, odpowiedzialnych i dobrze radzących sobie w życiu ludzi, a żyjąc w świecie dorosłych to właśnie mądre zarządzanie pieniędzmi pomaga w odniesieniu życiowego sukcesu. Nie pozostaje nam nic innego, jak rozpocząć tę pełną wyzwań i inspirującą drogę, która będzie dla maluchów doskonałym startem w przyszłość. Pamiętajmy – pieniądze nie rosną na drzewach! 🙂

Działajmy!  


« (Poprzedni artykuł)
(Następny artykuł) »

Wyraź swoje zdanie ;)