Główne Menu

Święty Walenty – czy to naprawdę miłość? Wspólnota finansowa w małżeństwie

Istnieją kłamstwa, mniejsze kłamstewka i statystyka, która nie kłamie – najczęstszą przyczynom rozwodów jest zawarcie małżeństwa 😐 Achh, love is in the air… już za dwa dni Walentynki, czyli święto zakochanych, które jest hucznie obchodzone na całym świecie. Część par zapewne wejdzie na wyższy level swojego związku – ale zanim to zrobicie zastanówcie się, czy wiecie o swoim partnerze i jego finansach wystarczająco dużo, by podjąć decyzję o wspólnym spędzeniu życia. 

W Europie Zachodniej i USA jedną z najczęstszych przyczyn rozwodów są nieporozumienia na tle finansowym. W Polsce powody związane z pieniędzmi są wskazywane, w ok. 9% przypadków, zaś palmę pierwszeństwa dzierży „niezgodność charakterów”. Ale jak widać i w tej kwestii obrady domowe mogą przebiegać dość burzliwie i gwałtownie. A filmowa scena, w której skłócona para dzieli majątek przepiłowując rodzinny stół, dość dobrze oddaje poziom emocji, którzy towarzyszy kłótniom na tematy finansowe 😉  

A jak to jest na początku znajomości, kiedy związek z dnia na dzień rozkwita niczym pączkująca róża? Jesteśmy szczęśliwi, idealni, wręcz stworzeni dla siebie, a pieniądze stanowią sprawę drugorzędną. Może być biednie i skromnie – ważne, że razem. Dopóki romantyczna miłość trwa w najlepsze, niczego nam do szczęścia nie brakuje. Niestety, świat to brutalne miejsce dla romantycznych dusz, a wyzwania dnia codziennego bardzo szybko potrafią sprowadzić człowieka na ziemię. A tu na ziemi pieniądze są bardzo ważne…. 

Miłość czy kasa – co jest ważniejsze? 

 Oczywiście większość powie – miłość! I to jak najbardziej jest prawdą. Uczucie, wzajemne wsparcie jest ważniejsze od jedzenia i picia, ale spróbujcie tak przez kilka dni żyć samą miłością. Długo tak nie pociągniemy, bo nawet jeśli serce podpowiada, że pieniądze to nie wszystko, to rozum, w tym przypadku głośno „prosi” – może w końcu byś coś zjadł?  

Dlaczego finanse to temat tak „delikatny”, w relacjach z partnerem? Cóż może dlatego, że każdy z nas wywodzi się z innego środowiska i ma zupełnie inne doświadczenia związane z pieniędzmi. Możliwych jest przecież multum konfiguracji: 

  • On z zamożnej rodziny, w której zawsze panował dostatek, ona szara myszka, z małej miejscowości, której rodzice walczyli o każdy grosz 
  • Ona, rozpieszczona córka dyrektora handlowego, który doszedł do wszystkiego ryzykiem, a on – jedynak pary urzędników, dla których kluczowa jest stabilizacja 
  • Ona z artystycznej rodziny, gdzie pieniądze stanowiły drugorzędną sprawę, on zaś pragmatyk, syn księgowej i finansisty…. 

Takich kombinacji jest tyle, ile związków na świecie. I choć w sprawach finansowych dzieli nas zazwyczaj bardzo wiele, to skoro zdecydowaliśmy się iść przez życie za rękę, to majątek powinien być wspólny. Razem, to razem. W końcu gramy do jednej bramki: o finansowe bezpieczeństwo dla naszej rodziny, o zapewnienie dobrego startu dla dzieci i realizowaniu swoich marzeń i pasji. 

Co oznacza takie „razem” w praktyce? 

Wspólne cele finansowe 

Najważniejsze jest ustalenie konkretów, czyli to, do czego będziemy dążyć, pod względem finansowym. Wyobraź sobie, że on jak wielu – pragnie być bogaty, rozkręca co rusz nowe biznesy, jest gotów ryzykować rodzinnym majątkiem, a dla rozwoju własnej firmy, bez mrugnięcia oka weźmie kredyt, pod zastaw swojego mieszkania. Tymczasem ją stresują ciągle nowe pomysły partnera, bo marzy po prostu o stabilizacji finansowej, o spłaconych kredytach i nie pociąga jej wizja milionów na koncie. Zamiast tego wolałaby częściej oglądać męża w domu. 

Dlatego wspólne rozmowy o celach finansowych mogą wnieść naprawdę dużo i już na wstępie mogą rozwiać wszelkie wątpliwości, czy jesteśmy „po tej samej stronie”, a może nasze plany na życie są zupełnie odwrotne. Bo bycie razem i realizowanie swojego własnego sposobu na życie i nie zwracanie „uwagi” na drugą połówkę – niestety, ale nie prowadzi do niczego dobrego. Fakt – robisz to dla dobra rodziny. Pniesz się po kolejnych szczeblach kariery, rozkręcasz własne biznesy, a jednocześnie oddalasz się od najbliższych. A po kilku latach intensywnej pracy nad tym wszystkim, jedyne co łączy cię z rodziną, to tak naprawdę dzieci i wspólny kredyt hipoteczny 🙁  

Rozmowy o finansach zazwyczaj przybierają formę zaczepek: znowu tyle kupiłaś?! Albo wydajesz pieniądze na bzdury! Niby zdania, które nie powinny nikogo zdziwić, a potrafią wylać na nas tyle złości i obopólnego gniewu… 

Wspólne pieniądze 

Skoro jesteśmy razem, mieszkamy pod wspólnym dachem, łączy nas majątek i wspólne cele finansowe, to nasze finanse również powinny stać się jednością. Istnieją różne sposoby postępowania z pieniędzmi. Najbardziej popularny z nich, to oddzielne konta partnerów, na które wpływa pensja, a wspólne wydatki pokrywają po połowie (opłaty za media, wodę, energię elektryczną, koszty związane z wychowaniem dzieci), zaś resztę każdy wydaje jak chce. 

Zwolennicy takiego rozwiązania podkreślają, że u jego podstaw leży równouprawnienie oraz zachowanie pewnej niezależności w związku. Ale czy na pewno? A co w sytuacji, gdy kobieta przerywa własną karierę, by urodzić i odchować dzieci? Wtedy mężczyzna pracuje ze zdwojonym tempem, awansuje, pnie się w górę, dostaje podwyżkę, a kobieta, gdy wraca po przerwie, może zarabiać mniej niż partner. Oczywiście bywają też sytuację, w których to mężczyzna poświęca swoją karierę, po to, by jego połówka mogła się rozwijać. 

Dlatego pieniądze, to wspólne konto, na które wpływają wszelkie nasze dochody. Jesteśmy razem, a nasz majątek służy do realizacji celów i marzeń, dlatego nie ma powodu, by trzymać je oddzielnie. Dzięki temu oboje wiemy – ile wspólnie zarabiamy, widzimy historię wszystkich transakcji oraz możemy założyć, ile jesteśmy w stanie odłożyć i tak dalej. 

No chyba, że nie chcemy by nasza druga połówka wiedziała o nas wszystko…cóż wtedy to prawdziwym problemem jest chyba raczej coś innego niż same finanse 😐 

W niektórych sytuacjach rozdzielność majątkowa i osobne konta jest jak najbardziej wskazana, ale jest to temat na oddzielny wpis. Mimo wszystko nawet wtedy, oboje małżonków powinno mieć jasną sytuację, jak wyglądają finanse rodziny. Nikt chyba nie chce otrzymać niespodziewanego telefonu, w którym windykator informuje nas o długach drugiej połówki… 

Albo jesteśmy razem albo nie. 

Wspólne decyzje 

Jednym z najlepszych sposobów, co zrobić z pieniędzmi jest ustalenie domowego budżetu i spisywanie przed rozpoczęciem każdego miesiąca każdej złotówki czy pensa, którą wydamy. Możemy robić to na papierze albo wygodniej w aplikacji Moje Finanse czy Money Manager. O oszczędzaniu możecie przeczytać więcej, w cyklu naszych artykułów. 

Dość często spotykaną sytuacją w związkach jest fakt, że jedna osoba ma podejście bardziej analityczne: lubi spisywać wydatki, dba o porządek w finansach czy pilnuje rachunków. Z kolei dla drugiej strony jest to spory komfort, nie musi się martwić się o nic, co zwykle prowadzi do sytuacji, w której zupełnie wyłącza się ją z planowania domowych finansów. 

To z całą pewnością jest bardzo wygodne, ale też bardzo nieodpowiedzialne i krótkowzroczne. Trzeźwe spojrzenie obu małżonków na różne sprawy, może zaowocować mądrzejszym planowaniem wydatków lub przyczynić się do podjęcia lepszej decyzji inwestycyjnej. Podczas takiej obrady przy planowaniu budżetu, naprawdę możemy dowiedzieć się bardzo wiele o naszej drugiej połówce. Nie jesteście tego ciekawi? 🙂  

W tym wszystkim tak naprawdę chodzi o bezpieczeństwo naszej rodziny, bo co się stanie, w przypadku, gdy Twój partner zginie w wypadku samochodowym, a Ty zostaniesz sama z dziećmi, z zerową wiedzą na temat tego, ile i gdzie przechowujecie pieniądze? W którym banku jest Wasze wspólne konto? Gdzie ulokowane są rodzinne inwestycje? Miliardy złotych leżą na kontach bankowych należących do ludzi, którzy nagle odeszli, a ich rodzina nie ma bladego pojęcia, o tym, że są spadkobiercami sporej sumy pieniędzy. Nie chodzi tutaj o wysnuwanie czarnych scenariuszy, ale o zwykły rozsądek… 

Wiemy, że jest to dość mało romantyczny temat, tym bardziej, że już za kilka dni, czeka nas święto zakochanych <3 ale lepiej zawczasu zaplanować pewne aspekty naszej przyszłości, aby nie czuć rozczarowania i pretensji do całego świata. Warto pomyśleć o wspólnej starości, nie tylko pod względem uczuciowym, ale również finansowym 🙂 I nie chodzi nam o to, by przed ślubem sprawdzić, ile cyferek na koncie ma nasz przyszły małżonek i czy jest to opłacalna inwestycja, ale to jakie ma poglądy na sprawy finansowe 🙂  


Wyraź swoje zdanie ;)