Główne Menu

Marian, tu jest tak jakby… LUKSUSOWO! – polisa na życie

No właśnie, dla niektórych wykupienie ubezpieczenia na życie to prawdziwy LUKSUS.  Luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić, bo albo kasy brak, albo w życiu cieszymy się chwilą. No tak, ale nie bądźmy egoistami i nie myślmy wyłącznie o sobie. Dziś zapoznamy się z ABC polisy na życie, na której skorzystają nasi najbliżsi. Zapraszamy! 

Wyobraźmy sobie taką sytuację: mąż, żona, dwójka dzieci w wieku 2 i 6 lat. Rodzice zarabiają ok. 2.500 zł na rękę, czyli na opłacenie rachunków, spłatę kredytu hipotecznego oraz na wszelkie zakupy mają 5.000 zł. Załóżmy, że oszczędnie gospodarują swoimi pieniędzmi, ale jak większość Polaków nie posiadają OSZCZĘDNOŚCI. Stać ich na drobne przyjemności, jednak wydatki pochłaniają wszystkie zarobki. Cieszą się także zdrowiem, są zadowoleni z pracy, generalnie prowadzą szczęśliwe życie. Pewnego razu żona dowiaduje się z radia, o tragicznym wypadku samochodowym, a godzinę później dostaje telefon, że jej mąż nie żyje, bo był jedną z ofiar tego zdarzenia. Jak myślicie, co się wówczas dzieje? Płacz, rozpacz, nieopisany ból? Nikt z nas NIGDY nie chciałby się znaleźć w podobnej sytuacji, jednak los to loteria, różnie z tym bywa. 

Niestety, szkody emocjonalne, na jakie została narażona ta rodzina, to nie jedyne straty. Śmierć bliskiej osoby to zawsze cios i żadne pieniądze nie są w stanie jej wynagrodzić. Oprócz ogromnego żalu, jaki czujemy do życia, bo dlaczego właśnie mnie to spotkało?, tak naprawdę pozostajemy bez środków do życia. Nagle okazuje się, że rodzina spokojnie utrzymująca się z 5.000 zł, ma do dyspozycji raptem 2.500 zł. I co teraz? Czy samotna matka jest w stanie utrzymać na głowie cały dom i jednocześnie opłacać raty za kredyt? 

Uderzyliśmy z grubej rury, ale niestety takie sytuacje zdarzają się bardzo często. I właśnie przed takimi zdarzeniami chroni nas ubezpieczenie na życie. To jest jego pierwsze, NAJWAŻNIEJSZE, zasadnicze zadanie. Przy całym swoim skomplikowaniu, działa bardzo prosto: Ty umierasz, a Twoja rodzina otrzymuje wypłatę sumy ubezpieczenia. I to przede wszystkim za to płacimy składkę, podobnie jak w Autocasco czy ubezpieczeniu mieszkania. Płacimy za COŚ, co może się wydarzyć, ale nie musi. Czy kiedykolwiek żałowaliśmy, że nie dostaliśmy odszkodowania, bo akurat jak na złość, nie uczestniczyliśmy w kolizji? Albo czy żałowaliśmy, że w naszym domu nie wybuchł pożar, bo moglibyśmy za to dostać rekompensatę? Oczywiście, że NIE. 

Dlatego taka polisa ZABEZPIECZA nie nas, ale naszych najbliższych. Nam może jedynie zapewnić spokój duszy i pewność, że jeśli COŚ się stanie, to rodzina nie zostanie z niczym.  Jej rola jest prosta – W TRAGICZNEJ SYTUACJI MA ZAPEWNIĆ ŚRODKI, KTÓRE POZWOLĄ UNIKNĄĆ BLISKIM FINANSOWEJ KATASTROFY. 

Zaraz ktoś się odezwie i powie: ja też posiadam polisę na życie! Tylko, no właśnie: jest to taki „zakręcony” produkt finansowy, występuje w wielu formach i odmianach. Dlatego mówiąc: mam UBEZPIECZENIE!, każdy może mieć na myśli co innego. W dodatku umowy i jego ogólne warunki to najczęściej opasłe TOMY napisane prawniczym slangiem, które dla niewtajemniczonych są nie do ogarnięcia. Efekt jest taki, że często kupujemy ubezpieczenia nieświadomie, tak naprawdę nie wiedząc, za co płacimy. No dobrze, to do kogo mamy się zwrócić? Najlepiej do agenta lub pośrednika. Ich wiedza i obycie w tych tematach jest niezwykle pomocna, np. agencja The Guardian Dog 🙂 Są i też tacy, z którymi rozmowa może być niczym BIKINI: większość odsłania, najważniejsze zakrywa. 

Okej, czy to znaczy, że każdy z nas potrzebuje polisy na życie? Odpowiedź brzmi: NIE. Już wyjaśniamy dlaczego. 

Załóżmy, że jesteś SINGLEM. Jeśli nie masz rodziny albo posiadasz podobną ochronę w miejscu pracy, to prawdopodobnie nie potrzebujesz takiego zabezpieczenia. Oczywiście możesz się ubezpieczyć i wskazać jako osoby UPOSAŻONE rodziców lub kogoś innego, ale będzie to zbędny LUKSUS, a takiego nie potrzeba.  

Inny przykład: Masz dorosłe dzieci, które prowadzą już samodzielne życie i zarabiają na siebie. Żona/mąż pracuje i w razie Twojej śmierci poradzi sobie finansowo. W takiej sytuacji polisa również nie jest potrzebna. 

Podobnie jest w przypadku osób, które zbudowały pokaźną „poduszkę” finansową i dysponują sporym majątkiem, dzięki któremu rodzina i partner będą mogli wieść spokojne życie, przynajmniej przez jakiś czas. Tutaj także możemy kupić ubezpieczenie na wypadek naszej śmierci, traktując je właściwie jako PREZENT dla bliskich – z okazji Twojego przejścia na drugą stronę – ale znowu to będzie LUKSUS, kompletnie niepotrzebny. 

Inaczej jest w przypadku osób, które mają partnera, rodzinę, dzieci, a oprócz tego inne zobowiązania finansowe, jak kredyty, pożyczki, długi czy nawet codzienne robienie zakupów. Zadaj sobie pytanie: jak finansowo funkcjonowałaby Twoja rodzina w przypadku Twojej nagłej śmierci? Jeśli wiesz, że taka sytuacja mogłaby wpędzić ich w kłopoty, to jak NAJBARDZIEJ powinieneś się zastanowić nad kupnem polisy.

Co to oznacza w teorii? Zabezpieczenie bliskich (przynajmniej na jakiś czas) w momencie, gdy umiera główny żywiciel rodziny. Kiedy jeszcze powinniśmy rozważyć kupno polisy? Kiedy np. rodzi nam się dziecko lub kiedy bierzemy z naszą drugą połówką długoletni KREDYT, którego nie będzie sama w stanie spłacić.  

No tak, ale ktoś powie, że ubezpieczenie na życie nie jest jedynym sposobem na zapewnienie swojej rodzinie stabilizacji finansowej w momencie naszej śmierci. Pewnie! Jeśli jesteśmy zaradni, to wystarczy tylko DYSCYPLINA i wpłacanie stałej kwoty na KONTO OSZCZĘDNOŚCIOWE. Coś jeszcze? Np. INWESTOWANIE wolnych środków w fundusze, waluty, złoto. Tylko OSTRZEGAMY, że jest to zabawa dla bardziej odpornych psychicznie i świadomych działania finansów na rynku. Poza tym powinniśmy rozróżnić DWIE RZECZY. Celem inwestycji jest POMNOŻENIE własnych pieniędzy, niekiedy podejmowanie ryzyka – zarabiam albo tracę. Z kolei ubezpieczenie kupujemy, by właśnie zabezpieczyć się przed RYZYKIEM. Nie ubezpieczamy się po to, aby POMNAŻAĆ nasze oszczędności, tylko aby uniknąć dotkliwych materialnych strat, które odczują bliscy. 

Każdego dnia w Polsce umiera ok. 1.000 osób. Tylko w 2016 roku w wypadkach straciło życie 3.000 osób. To są ogromne, przerażające tragedie. Dobra polisa może nie uratuje nas przed śmiercią, ale pomoże ochronić naszych bliskich przed finansowym wymiarem takiego nieszczęścia. Przed jej wyborem warto skonsultować się z  agentem, taka porada nic nie kosztuje, a pomoże dokonać właściwej decyzji. 🙂 

Kolejne pytanie to: czy UBEZPIECZENIE NA ŻYCIE jest drogie? 

Jeśli skupimy się na potrzebach, a nie na różnego rodzaju dodatkach, które oferują nam zakłady ubezpieczeniowe, CENA jest naprawdę przystępna. To znaczy, że każdy za ubezpieczenie będzie płacił tak samo? Nie. Wszystko zależy od tego, ile mamy lat. Wiadomo, że jak jesteśmy w podeszłym wieku, lubimy zapalić papierosa, a w dodatku uwielbiamy adrenalinę, to nie dostaniemy super okazyjnej oferty. Podobnie jest z osobami, które wykonują stresującą bądź niebezpieczną pracę. Na ten element ceny nie mamy wpływu. Za to mamy dużo do powiedzenia, jeśli chodzi o SUMĘ I OKRES UBEZPIECZENIA. 

Czym jest SUMA UBEZPIECZENIA?  

Jest to po prostu kwota, jaką otrzymuje rodzina w przypadku naszej nagłej śmierci. Oczywiście im jest niższa, tym niższa będzie wysokość składki. Dlatego warto oszacować te kwoty w rozsądny sposób, bo chodzi przecież o to, by w razie naszej śmierci bliscy uniknęli tarapatów finansowych – nie chcemy uczynić z nich NAJBOGATSZYCH ludzi w okolicy. 

Możesz np. zdecydować się na sumę ubezpieczenia w wysokości 3-letnich zarobków netto, aby rodzina mogła jakoś stanąć na nogi po Twojej śmierci. Po kilku latach wszystko „wróci” do normy. Być może Twoi bliscy przeprowadzą się do mniejszego mieszkania i sprzedadzą część niepotrzebnych rzeczy? A może po prostu Twój partner znajdzie nową pracę, pozna kogoś, z kim będzie chciał zacząć nowe życie. Są to naprawdę trudne sprawy, ale taka jest kolej rzeczy, dlatego trzeba być na to przygotowanym. 

Dobrze, a co w takim razie oznacza OKRES UBEZPIECZENIA? Jak możemy się domyślić, to czas, na jaki wykupujemy naszą ochronę. Im jest on dłuższy, tym składka będzie wyższa. Możemy wykupić ubezpieczenie np. do czasu uzyskania przez nasze dzieci pełnoletności albo do momentu, gdy staną się samodzielne i będą zarabiać na siebie. Dlaczego taki czas jest korzystniejszy, a nie np. do 60. roku życia? Polisa na dłuższy okres jest znacznie droższa. Największe ryzyko jest wtedy, gdy mamy małe dzieci, które potrzebują stałej opieki, a ich edukacja wiąże się z dodatkowymi wydatkami. Oczywiście możemy wybrać dłuższy okres ochrony, ale NAJBARDZIEJ potrzebujemy go właśnie wtedy, gdy mamy dzieci, które potrzebują naszego wsparcia. 

Moi drodzy! Zakup polisy to przejaw troski i wzięcia ODPOWIEDZIALNOŚCI za bliskich. Tak, tak – wiemy, że niechętnie wplatamy w wizję naszej przyszłości jakieś nieprzewidziane sytuacje, ale i to musimy brać pod uwagę. Życzymy sobie i wszystkim, abyśmy nigdy nie musieli korzystać z dobrodziejstw polisy na życie. Jednak to nie my o tym decydujemy, dlatego zadbajmy o bezpieczeństwo własnej rodziny.

Do usług! 🙂 


Wyraź swoje zdanie ;)