Główne Menu

M jak Miłość – Wynająć czy kupić?

Chodzi nam oczywiście o wielką miłość do posiadania własnego mieszkania. Na pierwszy rzut oka sprawa jest jasna – lepiej mieć coś własnego, nawet jeśli jest kupione na kredyt, niż napełniać kiesę innemu właścicielowi. Ale też zastanówmy się, czy warto pchać się w hipotekę obciążającą nas na długie lata?  Którą opcję wybrać? Co jest dla nas najlepsze? Kupować czy wynajmować? LET’S DO IT! 😉  

Sprawa z pewnością jest o wiele bardziej złożona, niż nam się wydaje, a jedyną dobrą odpowiedzią na to pytanie jest: ,,to zależy”. A zależy od wielu czynników: naszych zarobków, poziomu oszczędności, cen nieruchomości, tego, czy chcemy podróżować, czy czujemy się dobrze w miejscu, w którym mieszkamy, charakteru pracy, planów na przyszłość, sytuacji rodzinnej, i tak dalej. Osoba, która jest w świeżym związku, nie ma stałej pracy i nie wie, co chce zrobić ze swoim życiem, chyba raczej powinna zdecydować się na wynajem. Z kolei jeśli mamy oszczędności, dobrze płatną pracę, to nie ma o czym mówić – kupno mieszkania to najkorzystniejsza opcja. 

Oczywiście wszyscy jesteśmy w innej sytuacji, mamy inne priorytety, aspiracje i pomysły na życie. Czas jednak coś postanowić, nie możemy żyć w ciągłej nieświadomości! Unikanie decyzji i chowanie głowy w piasek w niczym nam nie pomoże. Dach nad głową to nie telewizor czy telefon, bez których z pewnością możemy się obyć. Wiadomo, dla niektórych będzie to bardzo trudne – nie mamy własnego domu, a nadal musimy gdzieś mieszkać – co robić, skoro koszty wynajmu nieruchomości w Polsce są wysokie i z pewnością będą rosnąć nadal? 

Zatem kupić czy wynająć? W tym materiale przybliżymy wszystkie za i przeciw. 

Kupić czy nie kupić, oto jest pytanie! 

Z góry uprzedzamy, że kupno nieruchomości to bardzo złożony proces, który będzie nas sporo kosztował – na początku nerwy i stres, czy wszystko pójdzie po naszej myśli, a później dochodzą do tego kwestie finansowe, czyli wykładamy nasze oszczędności. Jednak jak pokazują wyniki Eurostatu, nie czujemy przed tym zbytniego strachu. Niespełna 5% Polaków wynajmuje mieszkania na rynkowych zasadach, a ponad 80% mieszkań stanowi własność prywatną. Jest to jeden z najwyższych wskaźników w całej Unii Europejskiej. Dla porównania prawie połowa Niemców i ponad 40% Austriaków mieszka w wynajmowanych lokalach. Jaki z tego morał? Zdecydowanie bardziej wolimy kupować własne lokum, nawet jeśli jest to obarczone kredytem na całe życie. Wolimy mieć ,,własne M”, które jest oznaką bezpieczeństwa i stabilności życiowej niż ,,łożyć komuś co miesiąc do kieszeni”. Na pewno pomógł w tym program rządowy MDM, czyli mieszkanie dla młodych, który zostanie zastąpiony w tym roku przez mieszkanie PlusWięcej o tym przeczytacie, klikając w poniższy link. 

Zanim zdecydujemy się na własną nieruchomość, musimy odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie – ,,Dlaczego chcemy kupić mieszkanie?” Oczywiście odpowiedzi mogą być różne. Oto najczęstsze z nich; 

  • To jest to, co będę mieć na własność, 
  • Musimy gdzieś mieszkać, 
  • Wszyscy starsi ode mnie, których szanuję za to, że coś osiągnęli, mają własne mieszkanie, 
  • … a nawet ci, których uważam za ,,cieniasów”, też mają coś na własność, 
  • Moje mieszkanie – moje zasady, mogę robić w nim wszystko co chcę i urządzać je w swoim guście, 
  • Jeśli wynajmuję lokal, to płacę obcemu człowiekowi i tak naprawdę pieniądze przepadają. A gdy kupię mieszkanie, wydam na ,,swoje”, 
  • Wynajmując, jestem na łasce najemcy i muszą się dostosować do jego zasad. 

I na koniec najważniejsze – MIESZKANIE JEST DOBRĄ INWESTYCJĄ. CENY NIERUCHOMOŚCI CIĄGLE ROSNĄ, DZIĘKI CZEMU W PRZYSZŁOŚCI MOGĘ NA TYM ZYSKAĆ, SPRZEDAJĄC JE. 

Pewnie wymyślimy jeszcze jakieś dodatkowe argumenty. Super. Tylko oddzielmy emocje i zastanówmy się teraz, ile argumentów, które wypisaliśmy powyżej, odpowiada naszej sytuacji życiowej. Jeśli jesteś świeżo upieczonym absolwentem, w dodatku samotnym, to czy na pewno potrzebujesz własnego mieszkania? Podamy Ci teraz kilka kontrargumentów: 

  • To jest coś, co będę mieć na własność – czy aby na pewno? Jeśli mamy skromne oszczędności w postaci 10.000 zł, a planujemy zakup mieszkania za 300.000 zł (plus jeszcze dodatkowe opłaty po drodze, jak opłata sądowa, notarialna, prowizja dla pośrednika łącznie z podatkiem VAT, a gdzie jeszcze remont i wyposażenie domu?) Wtedy jedyną opcją jest wzięcie kredytu na 25 lub 30 lat i dopiero po spłaceniu mieszkanie będzie nasze i tylko nasze.😉 A więc musi upłynąć naprawdę sporo czasu, zanim formalnie stanie się naszą własnością, no chyba że spłata kredytu pójdzie nam sprawnie. 
  • Musimy gdzieś mieszkać – ale przecież równie dobrze możemy żyć w wynajmowanym mieszkaniu. Wiadomo, może to nie to samo, bo nie jesteśmy jego właścicielami, ale przecież także możemy w nim stworzyć iście rodzinną i ciepłą atmosferę. 
  • Wszyscy starsi ode mnie, których szanuję za to, że coś osiągnęli, mają własne mieszkanie – ważny argument, ale tutaj bardziej przemawiają przez nas emocje. Po za tym starsi od nas mogli kupić własny kąt, gdy jeszcze ceny nieruchomości były znacznie niższe… 
  • … a nawet ci, których uważam za ,,cieniasów”, też mają coś na własność – jeszcze bardziej emocjonalny argument, przez który bardziej przemawia zazdrość, chęć rywalizacji  i udowodnienia sobie czegoś niż prawdziwy motyw posiadania własnego kąta. 
  • Moje mieszkanie – moje zasady – owszem, to prawda, ale każdy kij ma dwa końce. Jeśli sami podejmujemy się jego remontu i dodatkowo wyposażamy wedle swojego gustu, to często robimy to na bogato! Jaki jest tego efekt? Na wystrój i dekoracje mieszkania wydajemy więcej niż powinniśmy 🙁 Większość z nas powie: ,,ale przecież robimy to na lata!” – jesteście tego pewni? Skąd wiecie, jak będzie za pewien czas? Może będziecie chcieli powiększyć mieszkanie, a przyszły klient będzie wolał kupić nieruchomość w stanie surowym niż o ,,wysokim” standardzie, który nie będzie wpasowany w jego wyobrażenia. 
  • Jeśli wynajmuję lokal, to płacę obcemu człowiekowi i tak naprawdę pieniądze przepadają. A gdy kupię mieszkanie, wydam na ,,swoje” – to prawda. Tylko finansowanie nieruchomości kredytem hipotecznym… też powoduje, że nasze pieniądze przepadają. Nie życzymy nikomu źle, ale jeśli stanie się tak, że nie dasz rady spłacać kredytu, to co wtedy? Wtedy twoje mieszkanie zostanie zlicytowane (w dodatku poniżej wartości!) i zostaniesz z niczym, no ewentualnie z długami 🙁. 
  • Wynajmując, jestem na łasce najemcy i muszę dostosować się do jego zasad – ABSURD! Polska jest akurat takim krajem, który jest bardzo nieprzychylny właścicielom mieszkań. Dlatego my – jako najemcy, jesteśmy naprawdę w komfortowej sytuacji. Jeśli cokolwiek złego będzie się działo, ZAWSZE możemy wypowiedzieć umowę najmu i znaleźć sobie kolejne mieszkanie. A po kilku takich życiowych doświadczeniach będziemy ,,starymi wyjadaczami”, którzy znają swoją wartość i potrzeby. 

MIESZKANIE JEST DOBRĄ INWESTYCJĄ. CENY NIERUCHOMOŚCI CIĄGLE ROSNĄ, DZIĘKI CZEMU W PRZYSZŁOŚCI MOGĘ NA TYM ZYSKAĆ, SPRZEDAJĄC JE – rzeczywiście, mieszkanie traktowane w taki sposób jest INWESTYCJĄ! Ale mieszkanie, w którym żyjemy, nie jest żadną inwestycją. Pomyślmy tylko: ,,chcemy sprzedać mieszkanie – ale chwila, gdzie będziemy żyć?” Będziemy musieli kupić inne… w cenie, za którą sprzedaliśmy wcześniejsze. I w dużym przybliżeniu wyjdziemy na to samym… 

Jestem na TAK! 

Jeśli nie przestraszyliście się i nadal chcecie kupić nieruchomość, czytajcie dalej. Przyjrzyjmy się teraz argumentom ZA: 

  • Mamy własny kąt, z którego nikt nas nie wygoni – pod warunkiem, że spłacamy kredyt 🙂  
  • Posiadana hipoteka zmusza nas do oszczędzania, nie szastamy gotówką na prawo i lewo, bo wiemy, że za chwilę musimy spłacić ratę. 
  • Unikamy podwyżek cen za wynajmowanie nieruchomości, spłacamy własny kredyt, a nie innej osoby.
  • Własne mieszkanie jest inwestycją, bo w dłuższym okresie ceny rosną i możemy je kiedyś sprzedać. 
  • ,,Wolność Tomku w swoim domku” – żyjemy zgodnie ze swoimi regułami, a nie właścicieli wynajmowanych lokali, mieszkając w miejscu idealnie stworzonym pod nasz gust. 
  • Ze względu na stały wzrost cen, za jakiś czas w ogóle nie byłoby nas stać na mieszkanie i bylibyśmy skazani na wieczne bycie najemcą 🙁
  • Chcemy zostawić coś wartościowego w spadku dla naszych dzieci. 
  • Bierzemy przykład z ludzi bogatych – oni nie wynajmują swoich mieszkań i domów, tylko je KUPUJĄ! 
  • We własnym mieszkaniu możemy bez przeszkód się zameldować i bez problemu zapewnić dzieciom dostęp do publicznej szkoły. Wynajmujący zazwyczaj nie godzą się na meldunek najemców. 
  • Dzieci potrzebują stabilności i poczucia bezpieczeństwa. Częste przeprowadzki mogą to zakłócić. 
  • Bardzo trudno jest wynająć mieszkanie rodzinie z dziećmi lub kobietom w ciąży. Ze względu na prawo lokatorskie mało kto chce przyjmować takich najemców. 
  • Wynajmujący ZAWSZE będzie chciał przerzucić na nas wzrost wszelkich opłat. 

 Nie chcę być NIEWOLNIKIEM jednego miejsca – interesuje mnie tylko WYNAJEM !

Okej, co na to zwolennicy NAJMU? Okazuje się, że argumenty za WYNAJĘCIEM są również bardzo liczne. Jakie są tego korzyści? 

  • Przy tej opcji możemy poczuć się BEZPIECZNIEJ niż zaciągając kredyt na kilkadziesiąt lat, bo mamy świadomość tego, że jeśli stanie się coś złego (czytaj: utrata dochodów) to zawsze możemy zamieszkać z rodziną, no ewentualnie przekimać u znajomego.
  • Możemy żyć w lepszej dzielnicy, w której nie byłoby nas stać na kupno mieszkania, a na WYNAJEM jak najbardziej wystarczy.
  • Możemy też wynająć znacznie większe lokum niż moglibyśmy kupić. Zatem nasz komfort życia będzie znacznie wyższy! 
  • Wynajmując mieszkanie zachowujemy pełną mobilność. Kiedy tylko chcemy, możemy się przeprowadzić, zmienić pracę lub znaleźć inny sposób na życie 😉
  • Płacimy tylko za czynsz i media – reszta nas NIE OBCHODZI! Nie ponosimy kosztów poważnych napraw, nie płacimy za ubezpieczenia, za podatek od nieruchomości – wszystko to spoczywa w rękach właściciela.
  • Gdy coś nam się nie podoba – po prostu zmieniamy mieszkanie i możemy żyć dalej jak dotychczas, ale w innym miejscu.
  • Nie mamy też pętelki na szyi w postaci 20-30-letniego kredytu. Nie musimy płacić wysokich odsetek (kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy rocznie)! 
  • Zamiast spłacać odsetki bankowi, możemy zaoszczędzone pieniądze zainwestować albo przeznaczyć na realizację marzeń, jak urlop w ciepłych krajach czy rozkręcenie własnego biznesu. 
  • Nie musimy kurczowo trzymać się pracy, bo nie jesteśmy NIEWOLNIKAMI rat! Jeśli za jakiś czas utracimy dochody, to możemy po prostu przeprowadzić się do mniejszego mieszkania, gdzie będziemy płacić niższy czynsz i opłaty. 
  • Możemy podróżować po całym świecie, nie martwiąc się o to, czy właściciel nie zrobi przypadkiem niezapowiedzianej kontroli.
  • NIE MAMY ZOBOWIĄZAŃ FINANSOWYCH I CZUJEMY SIĘ WOLNI! 

Jak widzimy, w każdym z powyższych argumentów KUPUJĄCYCH i NAJMUJĄCYCH, jest sporo racji. Jednak każdy z nas może inaczej odczytywać te podpunkty. Zależy to od naszych oszczędności, od etapu naszego życia, od potrzeby poczucia komfortu, ale przede wszystkim od naszych dotychczasowych doświadczeń. To sprawy całkowicie subiektywne, więc trudno tu powiedzieć cokolwiek więcej. Decyzja musi zostać podjęta SAMODZIELNIE.

LICZĄ SIĘ CYFRY! 

Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji powinniśmy spojrzeć na liczby, które może nie wpłyną na nasze przekonania, ale z pewnością pomogą bardziej świadomie dokonać właściwego wyboru. 

Co możemy przyjąć? 

  • Zakup własnego mieszkania ma ekonomiczny sens tylko wtedy, gdy planujemy w nim mieszkać przez długi okres. Z kolei gdy myślimy o czymś na krótki czas, to najem jest zdecydowanie lepszą opcją. Jednak im dłużej planujemy mieszkać w naszym gniazdku, to szala przechyla się w stronę kupna. 
  • Duże znaczenie ma także fakt, że na końcu rozważanego okresu posiadamy mieszkanie o określonej wartości, większej niż pozostały do spłaty kredyt. Mieszkanie możemy oczywiście spieniężyć, zakładając, że ceny nieruchomości stale będą rosnąć, ale – jak to na rynku nieruchomości bywa – mogą one ulegać cyklicznym wahaniom. Podobnie będą rosnąć kwoty czynszu najmu. 
  • Im niższy kredyt, tym korzystniejsze jest posiadanie własnego mieszkania w porównaniu z najmem. Oczywiście najlepiej jest kupić nieruchomość za gotówkę, wtedy nie musimy płacić rat kredytowych i roczne przepływy z tytułu posiadania nieruchomości są zdecydowanie dodatnie w porównaniu z najmem. Poniżej przesyłamy link, gdzie możemy, po pierwsze – obliczyć swoją zdolność kredytową, i po drugie – poprosić o pomoc znanych na rynku The Guardian Dog, którzy jeszcze tego samego dnia obliczą nasz ewentualny kredyt i miesięczne raty.

  • Zakładając, że ceny nieruchomości będą spadać, czynsze nie będą rosły, a zakup sfinansujemy wysokim kredytem na długi okres, to wynajem okaże się bardziej korzystny. Jest on tym bardziej opłacalny, gdy spojrzymy na niego pod kątem INWESTOWANIA, a nie KONSUMOWANIA. Właśnie w tym tkwi źródło niepowodzeń wielu osób, które od kilku do kilkunastu lat wynajmują od kogoś mieszkania: zamiast oszczędzać i inwestować – po prostu więcej konsumują! Efekt jest taki, że stan majątkowy ,,stoi w miejscu”, podczas gdy właściciele mieszkań z roku na rok są odrobinę bogatsi – przynajmniej o kwotę spłaconego kapitału. 

Jakie jest moje osobiste zdanie na temat zakupu na potrzeby własnej rodziny? 

Po pierwsze, nie traktujmy własnego mieszkania jak inwestycji. Jest to głównie miejsce do wygodnego i przyjemnego spędzania czasu, a nie ,,narzędzie do bogacenia się”. Prawda jest taka, że kredyt i utrzymanie mieszkania sporo kosztują, jednak jest to cena, którą świadomie płacimy za posiadanie ,,naszego raju na ziemi”. Ma być to po prostu spójne z naszymi potrzebami, marzeniami i z osobowością. Jaki powinien być nasz główny cel? Jak najszybsza spłata kredytu hipotecznego! Dlaczego? Szybciej staniemy się właścicielami naszego gniazdka, a i odsetki będą niższe.

Jeżeli ktoś ma podobne potrzeby i na oku wymarzoną nieruchomość, w której jego rodzina będzie się czuła jak ,,ryba w wodzie”, to warto rozważyć ZAKUP. Szczególnie, gdy w naszym mieszkaniu zamierzamy żyć przynajmniej przez 10 lat. Jednak aby to miało finansowy sens, warto rozważyć zakup mieszkania dopiero wtedy, gdy będzie nas na to stać. Optymalnie byłoby je kupić za gotówkę, ale większość może sobie o tym pomarzyć 🙁 Dlatego jeśli nie mamy takich środków, to określenie ,,stać mnie!” jest zdecydowanie na wyrost i oznacza zakup nieruchomości pod następującymi warunkami.

  1. Mamy odłożony fundusz bezpieczeństwa w wysokości co najmniej 6-miesięcznych wydatków i nie wykorzystamy go ani na zakup mieszkania, ani na jego wyposażenie. Jak zapewnić sobie finansowe bezpieczeństwo? O tym przeczytamy w oddzielnym artykule:
  2. Wpłacamy co najmniej 20% wkładu własnego. 
  3. Zaciągamy kredyt na 20 lat. Wydłużanie okresu trwania na więcej niż 20 lat mija się z celem, bo kwota raty jest tylko niewiele niższa, a łączne koszty odsetkowe są zdecydowanie wyższe. Bo przez pierwsze lata spłacamy wyłącznie odsetki: bank zarabia, a nasz kredyt nie maleje! 
  4. Rata kredytu hipotecznego to maksymalnie 30% naszych dochodów netto. Zaciągnięcie kredytu o większej wartości jest zbyt dużym zagrożeniem dla naszego domowego budżetu i finansowego bezpieczeństwa naszej rodziny. 

Jeśli nie spełniamy powyższych warunków, to najzwyczajniej w świecie nie stać nas na kupno mieszkania i rozsądniej jest wtedy po prostu wynajmować. Nie martwmy się na zapas – tylko działajmy! Skupmy się na zgromadzeniu oszczędności, odłożeniu wkładu własnego oraz na powiększeniu dochodów. Pamiętajmy, cel uświęca środki – nie kupujmy mieszkania za wszelką cenę, bez odpowiedniego przygotowania, dajmy sobie na to czas. Inaczej może stać się naszą prawdziwą udręką, a nie spełnionym marzeniem 🙁 A chyba nie o to chodzi.

Kupno nieruchomości krok po kroku opisaliśmy w oddzielnym artykule – zajrzyj, a na pewno douczysz się w tym temacie:

Przy dokonaniu decyzji o kupnie lub wynajmie nieruchomości kierują nami nie tylko suche kalkulacje finansowe, ale przede wszystkim EMOCJE. Dlatego najbardziej korzystną sytuacją nie będzie kupno czy najem, ale możliwość swobodnego wyboru najlepszej dla nas opcji. Wiemy, że pieniądze to nie wszystko, ale niestety nie każdy ma taki luksus, by móc wybrzydzać 🙁Wielu z nas nie posiada żadnej zdolności kredytowej i jesteśmy skazani na wynajmowanie. A wtedy, będąc do czegoś zmuszonym i nie mając wyboru, takie rozwiązanie jest dla nas najgorszym z możliwych… 

A wy, jak sądzicie: lepiej jest kupić czy wynająć mieszkanie? Jakie są ZA i PRZECIW, których być może nie dostrzegamy?

Mamy nadzieję, że te informacje pomogą wam w podjęciu właściwej decyzji. Dzięki za lekturę i życzymy miłego dnia 😉


Wyraź swoje zdanie ;)