Za górami, za lasami... czy polskie banki są bezpieczne? | Freenancenow.pl - Merytorycznie o finansach w PL | Freenancenow.pl - Merytorycznie o finansach w PL
Główne Menu

Za górami, za lasami… czy polskie banki są bezpieczne?

3, 2, 1… Zaczynamy. Rynek finansowy oferuje nam mnóstwo ofert bankowych, zaczynając od najmniejszych placówek po światowych gigantów. Który bank wybrać? Dzisiaj pokażemy ranking 50 najbezpieczniejszych banków na świecie. Jak na ich tle wypadają polskie placówki? 

We wrześniu magazyn Global Finance ogłosił laureatów 26 edycji nagród dla najbezpieczniejszych banków (Safest Bank Awards 2017). Zwycięzców wybrano spośród 500 największych pod względem aktywów instytucji na całym świecie. Przy ich wyborze kierowano się ocenami ich długoterminowych ratingów kredytowych, przygotowanych przez agencję Moody’sStandard’s Poor oraz Fitch. 

Autorzy rankingu brali pod uwagę banki, które miały aktywa na poziomie co najmniej 14 mld dolarów i uzyskały od każdej wymienionej agencji rating A1 (ocena wiarygodności kredytowej). Oprócz głównego rankingu Global Finance przygotowało również zestawienia: najbezpieczniejszych banków w poszczególnych krajach, 50 najbezpieczniejszych banków komercyjnych, 50 najbezpieczniejszych banków na rynkach wschodzących, najbezpieczniejszych islamskich instytucji finansowych w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej, a także najbezpieczniejszych banków w poszczególnych regionach świata. 

A więc – które placówki mogą się cieszyć mianem tych najlepszych?  

Listę najbezpieczniejszych światowych banków zdominowały instytucje z Europy, które zajęły wszystkie miejsca w pierwszej dziesiątce! Zwycięzcą został po raz 6. z rzędu niemiecki KfW (Kreditanstalt für Wiederaufbau). Tuż za nim uplasował się szwajcarski Zürcher Kantonalbank oraz kolejna niemiecka placówka Landwirtschaftliche Rentenbank. W rankingu swoją obecność zaznaczyli również azjatyccy przedstawiciele, w tym trzech reprezentantów Singapuru i trzech z Korei Południowej. Stawkę uzupełniają placówki ze Szwecji, Szwajcarii, Niemiec i Kanady. Być może zastanawiacie się, gdzie się podziały najbardziej znane banki. Z tych bardziej popularnych Nordea znalazła się dopiero na 27. miejscu, a 39. miejsce w klasyfikacji przypadło HSBC France. 

A jak tam na polskim podwórku? 

Co prawda polskim bankom nie udało się wskoczyć na listę 50 najlepszych światowych instytucji, ale jest całkiem nieźle, jeśli chodzi o naszą część kontynentu. Dwa pierwsze miejsca należą do reprezentantów Czech, a na 3. miejscu uplasował się polski ING Bank Śląski. Kolejno za nim znalazły się Bank Pekao, Bank Zachodni WBK oraz mBank, a stawkę zamykają przedstawiciele Rumunii, Węgier i Rosji. 

Wydawca i redaktor naczelny Global Finance, Joseph Giarraputo podkreśla, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej znajdują się pod zwiększającym się naciskiem geopolitycznym, który jest spowodowany rosnącymi napięciami pomiędzy konkurującymi mocarstwami.  

Giarraputo stwierdził, że: Ranking najbezpieczniejszych banków w regionie prezentuje te banki, które funkcjonują na solidnych podstawach, a także oferują bezpieczeństwo i stabilność w dynamicznie zmieniającym się otoczeniu. 

Pierwsza myśl, jaka nam się nasuwa po spojrzeniu na te rankingi, to obawa o polskie instytucje. Tyle się trąbi w telewizji i w internecie, jakie to polskie placówki są nowoczesne i wiarygodne. Tyle razy przedstawiciele finansowi zapewniali nas o bezpieczeństwie, dużym kapitale i wysokiej wypłacalności polskich banków, a tu taka niespodzianka – nie ma nas w gronie najlepszych… 

Spójrzmy jednak na czynniki, którymi Global Finance kierowało się przy wyborze najlepszych. Według Standard & Poor’s polskie banki oceniane są na 5 w skali od 1 (najlepsza ocena) do 10 (najgorsza ocena). I jest to naprawdę dobry wynik w Europie, jeden z wyższych w naszej części kontynentu, a co ważne, obecnie żaden kraj na świecie nie uzyskał noty 1Najwyższą jest 2, w przypadku Szwajcarii, Kanady czy niektórych państw skandynawskich. W naszym regionie notę wyższą od Polski mają jedynie Czechy (3), ale np. Chorwacja, Węgry, Bułgaria są oceniane na 7, a Słowenia na 6. Taką samą ocenę jak my wśród państw europejskich posiadają jedynie Islandia i Hiszpania. 

Na ocenę S&P składają się jeszcze dwa elementy: ryzyko gospodarcze i instytucjonalne. W pierwszym przypadku chodzi o ocenę wiarygodności kredytowej i poziomu gospodarki całego kraju – i tu jednym z głównych problemów Polski na tle pozostałych krajów było w ostatnich latach osłabienie złotego (negatywnie wpłynęło na siłę nabywczą konsumentów liczoną w dolarach). Poza tym agencje patrzą na ogólne ryzyko kredytowe gospodarki, a to uwidacznia się w dużej wartości kredytów walutowych, które sięgają nawet 40% gospodarstw domowych. I to właśnie duży udział kredytów walutowych odróżnia Polskę np. od lepiej ocenianych Czech, gdzie tego problemu nie ma. 

Z kolei wyznacznik instytucjonalny odnosi się przede wszystkim do naszych przyszłych oczekiwań – pamiętajmy, że w Polsce, mimo negatywnych rekomendacji, nadzór zezwolił udzielenia dużej ilości kredytów walutowych. 

Brak polskich banków na liście TOP 50 może wynikać także z błahej przyczyny – są zbyt małe. Ocenie podlegało 1.000 największych banków na świecie! Z kolei w regionie brano pod uwagę 500 największych. 

Oczywiście autorzy rankingu podkreślają, że sektor bankowy tak naprawdę ciągle podlega zmianom, dlatego dziś mogą to być palcówki gwarantujące 100% bezpieczeństwa, a jutro może być zupełnie inaczej. Pamiętajmy jednak, że świat finansów kieruje się swoimi prawami i zawsze warto na bieżąco sprawdzać notowania agencji.


Wyraź swoje zdanie ;)